Blisko tysiąc miejscowości, ponad milion ludzi na ulicach – to ostrożne podsumowanie dotychczasowych protestów. Masa krytyczna została już przekroczona – potwierdzają socjologowie. Jeśli ludzie będą tak nadal masowo wychodzić, to PiS wkrótce będzie miał kilka procent poparcia a przyznawanie się do tej partii, podobnie jak do Solidarnej Polski czy Porozumienia Gowina będzie oznaczało społeczny ostracyzm.

Ludzie przestali się bać. Na samochodach jawnie i otwarcie umieszczają napisy, które określają ich jednoznaczny stosunek do władzy. A władza eskaluje konflikt coraz bardziej.

Reklamy

Co się dzieje wewnątrz partii zjednoczonych przy korycie? Nikt nie ma żadnego planu, podejmowane są chaotyczne działania, nikt nad niczym nie panuje. Urzędnicy średniego szczebla z przerażeniem mówią o tym, że nie mogą się doprosić najprostszych decyzji. Politycy władzy zaczęli unikać mediów, chodzą tam tylko najbardziej zdesperowani. Nikt nie wierzy w Kaczyńskiego, nawet w jego najbliższym otoczeniu słychać głosy o potrzebie odsunięcia prezesa. Przestaje działać tez kult wodzowski.

Chwieje się też Solidarna Polska, bo nawet najbardziej zadufani w sobie działacze tej partii zaczęli nagle dostrzegać konsekwencje działań tego ugrupowania. Mury zaczynają pękać, pojawia się potężna wewnętrzna krytyka a umiarkowane skrzydło zastanawia się czy nie wyjść.

Sytuację układu władzy pogarsza pandemia. Codziennie umierają setki ludzi. Nie ma miejsc w szpitalach, zaczyna brakować wszystkiego. Karetki nie dojeżdżają po chorych. System opieki zdrowotnej padł. Edukacja nie funkcjonuje. Nie działa nic.

Rząd miał prawie cały rok na przygotowanie Polski do pandemii. Co zrobiono? Nic. Zakupy lipnych maseczek, podejrzane transakcje z respiratorami, jak się okazuje na zlecenie służb – to dramat dla nas wszystkich. Ci ludzie muszą odpowiedzieć za swoje zaniedbania.

I to natychmiast. Nie stać nas na dłuższe czekanie.

Poprzedni artykułPiS na równi pochyłej. W ciągu miesiąca stracił prawie 13 pkt. procentowych poparcia.
Następny artykułWładza sobie dogadza a Polacy umierają. Rząd ruszył na wielkie zakupy, ale dla siebie