Jarosław Kaczyński domagał się, by policja uznała strajki kobiet za nielegalne i rozpędziła je siłą – podaje„Gazeta Wyborcza”.

Reklamy

– Z wieści, które docierały do mniejszych jednostek w sobotę, wynikało, że demonstracje mają być uznane za nielegalnie, a nasze podejście ma być takie jak zazwyczaj do nielegalnych tłumów na ulicach. Czyli na ostro – mówi dziennikowi policjant z jednej z komend wojewódzkich.

Działania były planowane na 25 października, czyli pierwszą niedzielę po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Nieodpowiedzialnym działaniom Kaczyńskiego (przypomnijmy, że lider PiS jest obecnie wicepremierem ds. bezpieczeństwa) sprzeciwił się komendant główny Policji Jarosław Szymczyk.

W konsekwencji, po 11 listopada Szymczyk ma odejść ze służby. Wypadł bowiem z łask lidera PiS.

Poprzedni artykułKatastrofa edukacji. Od dziś wszyscy uczniowie w polskich szkołach mają uczyć się zdalnie
Następny artykułPiS ma problem z Ameryką. Ciągle kibicuje przegranemu Trumpowi