W Ministerstwie Edukacji Narodowej nie ma żadnego długoterminowego planu na zdalną edukację, Kontynuowana jest polityka strusia, którą zapoczątkował Piontkowski, wszystko przerzucamy na dyrektorów szkół – mówi nam nasz informator z okolic MEN. Nie ma żadnego pomysłu jak to wszystko uporządkować, nie ma też pieniędzy. Strategia „JakośToBędzie” ma być przykrywana kolejnymi ideologicznymi wyskokami ministra.

Tymczasem chaos w edukacji spada na nauczycieli i rodziców. Wszyscy mają serdecznie dość tej sytuacji, bo kolejny rok szkolny będzie po prostu stracony. Nauczyciele robią co mogą, ale podstawa programowa nie jest przystosowana do zdalnej nauki. Wiele rodzin nadal nie ma właściwego sprzętu a smartfony, popularne wśród młodzieży, nie nadają się do poważnej pracy. Mają za małe ekrany.

Reklamy

Mamy nibyministra, który nibykieruje nibyministerstwem – mówią nauczyciele. Bo nie odczuwają żadnej pomocy. Wręcz przeciwnie, wielu z nich jest bardzo mocno sfrustrowanych. Mnożą się przypadki chodzenia na zwolnienia lekarskie albo branie długich urlopów.

System edukacyjny źle oddziałuje na dzieci i młodzież. Zamknięci w domach coraz bardziej rozumieją, że taka nauka jest bez sensu. Szkoła jest głupia, nie uczymy się nic pożytecznego – mówią. Wina leży po stronie PiS. Partia ta miała kilka miesięcy na przygotowanie szkoły do drugiej fali koronawirusa.

Jedno jest pewne – szkoła zdalna potrwa kilka miesięcy. W MEN mówią, że nawet do czerwca.

Poprzedni artykułProkurator od Ziobry oskarża dziennikarza o pomówienie. Obraził się, że w książce napisano o nim „prokurator X’?
Następny artykułNie ma zgody na tolerowanie pedofili. Doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez kardynała Dziwisza.