Ewidentne przekroczenie uprawnień

Reklamy

Kupczyli między sobą: „»Gdzie ją wywozimy? Może za miasto?«. To poczucie, że nikt nie dowie się, gdzie jestem, było najgorsze” – mówi Gabriela, uczestniczka strajku kobiet.

9 listopada Gabriela wyszła z salonu fryzjerskiego, w którym pracuje, wcześniej niż zwykle. Postanowiła pospacerować ze Strajkiem Kobiet. Pod gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej w al. Szucha w Warszawie trwała już manifestacja „Czarnek: Idź do diabła”. Ogromne siły policji za cel postawiły sobie uniemożliwienie protestującym zablokowanie ulic.

„Wtedy pod kordon podeszła przypadkowa kobieta. Chciała zapytać, dlaczego nie może przejść. Policjant zaczął jej zadawać absurdalne pytania: »Skąd się pani tu wzięła?«. Co to za pytanie? Skąd wzięła się kobieta w centrum dużego miasta? Włączyłam się więc w tę rozmowę. Funkcjonariusz zaczął mnie dyscyplinować, że niewłaściwie zwracam się do policji. Odpowiedziałam: »Do jakiej policji? Pan się nie zachowuje jak policjant!«. I wdawałam się z nim burzliwą dyskusję na temat stanu polskiej policji” – relacjonuje Gabriela. To właśnie wtedy ją zatrzymano. Jak opowiada, cała akcja trwała kilka sekund.

Policjanci przekraczają uprawnienia

„Pamiętałam, że mam krzyczeć swoje imię i nazwisko, ale nie zdążyłam” – mówi Gabriela. „Policjant złapał mnie za ramię, wykręcił rękę, rzucił na glebę i zaczął ciągnąć po ziemi w stronę radiowozu. Dołączyli koledzy. Cały czas się zasłaniali, by protestujący nie widzieli kogo zabierają”. W radiowozie skuto ją kajdankami, najpierw z przodu. Policjant, ten sam, który wcześniej mówił, że kobieta niewłaściwie się do niego zwraca, poinformował, że została zatrzymana za znieważenie funkcjonariusza.

Gabriela: „Czułam się traktowana jak najniebezpieczniejsi przestępcy. Zresztą funkcjonariusze mówili o protestujących kobietach: »agresywna masa, banda«. Jakbyśmy niczym nie różniły się od narodowców na 11 listopada. Protestowałam, że to skandal tak o nas mówić. Wtedy funkcjonariusz zagroził mi, że jak dalej będę się odzywać to założy mi kaftan bezpieczeństwa”.

Przypomnijmy, że działania policji nadzoruje ułaskawiony przez Andrzeja Dudę minister Mariusz Kamiński, skazany na 3 lata BEZWZGLĘDNEGO więzienia oraz 10-letni zakaz zajmowania stanowisk publicznych za nadużycie prawa.

W latach 80. Kamiński obciążył kolegę przed funkcjonariuszami bezpieki PRL-u.

Źródło: oko.press

Poprzedni artykułRząd PiS postawi maszty, by walczyć z pandemią. Polacy za to zapłacą 6 milionów złotych
Następny artykułNieudacznicy u władzy doprowadzili ogólnopolską sieć siłowni do upadku!