Niedługo upłynie rok, od kiedy wykryto pierwsze przypadki COVID-19. Rok od czasu, kiedy rządzący byli informowani przez specjalistów o możliwości pojawienia się pandemii i konieczności rozpoczęcia przygotowań na taką ewentualność. Minął prawie rok, a w postawie rządzących niewiele się zmieniło – napisał Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z ramienia ludowców.

Polska to w tej chwili arena gigantycznych zaniechań, elitarnej prywaty oraz wybitnej niemocy w zmaganiach z COVID-19. Szkoda tylko, że tak niewiele pozostało we współczesnej „elicie rządzącej” z wartości polskości, z wartości na gruncie których wyrosła Niepodległa Polska. Gdyby pozostała w tych ludziach choć iskra tamtej dumy i odpowiedzialności, już dawno zakrzyknęliby słowami sienkiewiczowskiego Kmicica „Kończ Waść, wstydu oszczędź!” i ze swoją niemocą odsunęliby się na drugi plan, by „honorowo”, ze względu na pamięć tamtych wykrwawionych w szczytnej walce pokoleń, nie niszczyć naszej Polski.

Reklamy

Im więcej jest w Polsce zakażeń i zgonów z powodu COVID-19, tym bardziej widać, że rząd PiS przegrywa wojnę z epidemią. Głównie z powodu własnej ignorancji, błędów i zaniechania. Ale przecież największą mądrością władzy PiS zdaje się być powtarzanie starych błędów.

Pod koniec lutego br. ówczesna minister rozwoju Jadwiga Emilewicz w kontekście koronawirusa zapewniała, że „paradoksalnie na tego typu kryzysie polski biznes może skorzystać”. Złym była prorokiem. Polski przedsiębiorca już wcześniej był traktowany po macoszemu przez obecny rząd. Teraz polskie biznesy upadają i zwijają się, całe branże, gdyż rząd nie zareagował w porę stosownie do zagrożenia.

Wysoki urzędnik Kancelarii Prezesa Rady Ministrów 25 lutego br. w radiowej Trójce zapewniał: „Jesteśmy przygotowani niezależnie od tego, jak szeroka będzie potencjalna skala tych zachorowań”. Jak jesteście przygotowani, to dzisiaj widzi cała Polska, chociażby po sytuacji w szpitalach.

Poczuciem humoru pod koniec lutego br. chciał się popisać główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas, który powiedział, że „wielu polityków, którzy posługują się straszeniem koronawirusem, jako elementem gry politycznej, powinno sobie włożyć lód do majtek”. Chciało by się go zapytać, to gdzie pan dzisiaj trzymasz ten lód, bo wygląda, że skurczyło się pańskie poczucie humoru?

Pan Jarosław Pinkas mówił też: „Zaraz będą programy telewizyjne o tym, jak zrobić maseczkę. Jeśli to ma nas uspokoić, to nauczmy się sami robić maseczki. Można też przeciąć biustonosz na pół”. Zważmy, że powiedział to nie Poldek spod budki z piwem tylko główny inspektor sanitarny związany z PiS.

O ówczesnym ministrze zdrowia Łukaszu Szumowskim obśmiewającym maseczki przemilczę, bo być może minął się z powołaniem i chciał sprawdzić się w biznesie.

Na konferencji prasowej 20 kwietnia, zaledwie dzień po tym, jak w Polsce odnotowano najwyższy jak dotąd wzrost zakażeń, Andrzej Duda stwierdził, że „jesteśmy, mam nadzieję, w trakcie gasnącej już pandemii koronawirusa”. Panie Prezydencie, my też chcielibyśmy być przy nadziei, ale wy wtedy nie dmuchaliście nawet nie na zimne, lecz na oczywiste ogniska wirusa.

Rząd w związku z sytuacją pandemiczną nie wyklucza nawet wprowadzenia całkowitego lockdownu. Czy powinno do tego dojść? Na podstawie jakich danych miałby być taki lockdown wprowadzony? Na podstawie ilości zarażonych? W danym dniu czy tygodniu? Przecież te liczby nie są skorelowane z niczym. Powinno się podawać jaki procent wykonanych testów ma wynik dodatni? A może na podstawie ilości zgonów pacjentów? Tylko, że podaje się opinii publicznej nie ilość pacjentów zmarłych na koronawirusa, lecz które zmarły i miały wykonany test, a ten był dodatni.

Odwołam się do przykładu Korei Południowej, gdzie wprowadzono powszechne testy genowe, określające, czy ktoś jest zarażony, czy niezarażony. Osoby zarażone trafiają do izolatoriów, a nierażone normalnie pracują. Moim zdaniem to dobre rozwiązanie. U nas niestety rządowa strategia walki z koronawirusem to było działanie „od ściany do ściany”. Absolutnie nie do wybaczenia jest to, że pół roku od kampanii wyborczej zostało totalnie zmarnowane. I to na politykę propagandy sukcesu. A w tym najlepszy jest pan premier Mateusz Morawiecki, który pięknie przypina się do każdego sukcesu: od bitwy pod Grunwaldem, do wynalezienia szczepionki na koronawirusa. Co do lockdownu i do kolejnych ograniczeń – uderzają one w przedsiębiorców.

A przedsiębiorcy to krwioobieg polskiej gospodarki. Wprowadzane tarcze antykryzysowe oczywiście pomogły przetrwać pierwsze uderzenie fali koronawirusa, ale teraz potrzebna jest kolejna pomoc! Dla tych, którzy prowadzili biznesy w galeriach handlowych, dla branży gastronomicznej czy eventowej! Tymczasem „mały rycerz” polskich finansów publicznych wiceminister Piotr Patkowski radzi przedsiębiorcom, by się przebranżawiali (6 listopada)! Zaledwie cztery dni później, po głębokiej analizie stwierdza, że możliwości finansowe Polaków z pewnością się nie kurczą, bo przecież teraz nie muszą wydawać na siłownie, teatry i inne takie, zatem te pieniądze zostają w ich portfelach. Ot głęboka analiza obecnej sytuacji! Drodzy Państwo, zatem czym my się martwimy, jeśli człowiek współodpowiedzialny za naszą gospodarkę tak wnikliwie analizuje? Z pewnością ulżyło branży gastronomicznej, właścicielom, pracownikom siłowni, osobom związanym z branżą tekstylną, pracownikom galerii handlowych, taksówkarzom, osobom związanym z branżą meblarską, przewozami krajowymi i międzynarodowymi, znaczną częścią usług m.in. turystyczną i hotelarską.

Już w marcu br., na początku zmagań z koronawirusem, Prezes Władysław Kosiniak-Kamysz i PSL zabiegali, by rządzący przyznali pracownikom ochrony zdrowia oraz pomocy społecznej „Premię dla Bohatera” w kwocie 1500 zł. na czas trwania stanu zagrożenia epidemią i stanu epidemii. Ale rząd i większość sejmowa wówczas nie posłuchali nas. Ostatecznie oddali nam jednak rację i uznali nasz kierunek działania za słuszny, gdy w niedawno uchwalonej ustawie covidowej przyznali dodatek w wysokości 100% wynagrodzenia dla pracowników służby zdrowia, zaangażowanych w walkę z epidemią COVID-19 – na pierwszej linii frontu, chroniących naszego życia i zdrowia.

Od początku pandemii postulowaliśmy, by przełożyć wybory prezydenckie na bezpieczny termin i uniknąć katastrofy związanej z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Ale rząd i większość sejmowa nie posłuchali nas. Zaś premier Mateusz Morawiecki przekonywał, że epidemia koronowirusa jest w odwrocie, a seniorzy powinni pójść tłumnie na wybory 12 lipca br. No i poszli. W jak bezpiecznym świecie żyjemy, dalekim od koronawirusa, widzimy dziś sami. Czy nie lepiej było zająć się przygotowaniem państwa na drugą falę, zadbać o ich bezpieczeństwo, zamiast o zabezpieczenie własnych stołków i interesików?

Już na początku sierpnia Prezes Władysław Kosiniak-Kamysz i PSL przestrzegali, że otwarcie szkół we wrześniu przy obecnej sytuacji epidemiologicznej grozi lawinowym wzrostem przypadków zakażeń wirusem SARS-CoV-2. W takiej sytuacji szkoły powinny pozostać zamknięte, a uczniowie objęci zdalnym nauczaniem. Rząd uznał racje PSL w sprawie szkół dopiero niedawno, gdy sytuacja epidemiologiczna w kraju jest już katastrofalna.

Można elegancko wszystko zwalić na wirusa, ale to rząd PiS w odpowiednim czasie nie podjął stosownych działań zapobiegających epidemii!

Oczekuję od rządu, że zapewni normalny dostęp do służby zdrowia wszystkim: chorym na COVID-19 i cierpiącym na groźne choroby krążenia, onkologiczne oraz z koniecznością pilnych zabiegów operacyjnych! Wszystkim chorym i potrzebującym wsparcia, a zwłaszcza seniorom i dzieciom!
Oczekuję od rządu, że będzie walczył o każdego polskiego przedsiębiorcę, o utrzymanie w Polsce każdego miejsca pracy zwykłych ludzi!

Oczekuję od rządu PiS realnej strategii rozwoju polskiej gospodarki, a przede wszystkim realnych działań w tym zakresie, bo jak na razie rację miał Ronald Reagan, który jakby o was mówił: „Rząd nie jest lekarstwem z tej prostej przyczyny, że to on stanowi problem.”! – napisał Piotr Zgorzelski.

https://www.facebook.com/wicemarszalekPiotrZgorzelski/posts/5227839570563257

Poprzedni artykułJest śledztwo w sprawie przestępstw rządu w czasie epidemii. Niestety nie w Polsce!
Następny artykułZdrowie psychiczne Polaków w ruinie. Skutki fatalnych decyzji rządu odczuwamy wszyscy!