W rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolita” wicepremier Gowin dał się uwieść swoim nadziejom i rządowej propagandzie.

Całkiem serio opowiadał, że rząd panuje nad przebiegiem epidemii w Polsce. I że w zasadzie można już z optymizmem patrzeć w przyszłość, bo „krzywa się wypłaszczyła”.

Reklamy

– […] premier Morawiecki wskazał wskaźniki skali zachorowań, po których przekroczeniu rząd wprowadzi szerokie obostrzenia gospodarcze. Na szczęście krzywa wzrostu zakażeń się wypłaszczyła. To sukces nas wszystkich […]. Zamknięcie gospodarki na skalę porównywalną do wiosennego byłoby dramatem. Zagrażałoby istnieniu tysięcy firm, setek tysięcy miejsc pracy, a na pewno zadłużyłoby Polskę na kolejne przeszło 100 mld zł i doprowadziło do spadku poziomu życia polskich rodzin. Dlatego taki krok to ostateczność. Mam nadzieję, że największe natężenie zachorowań mamy za sobą – mówił Gowin.

– Zdajemy sobie sprawę, jak ważny dla handlu, ale i dla całej gospodarki, jest grudzień. Działania rządu obliczone są na to, by w ciągu dwóch tygodni stopniowo wycofywać się z ograniczeń. Za wcześnie jednak przesądzać, czy będzie to możliwe – dodał wicepremier.

Tłumacząc te ostatnie słowa, z partyjnej nowomowy na polski, Gowin powiedział wprost: wiemy, co trzeba zrobić, ale tego nie zrobimy bo jesteśmy spanikowani.

Poprzedni artykułCiężkie życie Morawieckiego. Premier żalił się czytelnikom „Gazety Polskiej”
Następny artykułKtoś wreszcie docenił Joannę Lichocką. Trafiła na okładki!!!