Janosik odbierał pieniądze bogatym, rozdawał biednym. Fundusz Inwestycji Lokalnych, zarządzany przez Morawieckiego, odbiera pieniądze i biednym i bogatym a daje swoim. Tak wygląda różnica pomiędzy kimś, kto chce pomagać a kimś, kto chce okradać. Bo realnie takie zachowanie polityków nie można nazwać inaczej niż złodziejstwem.

Samorządy borykają się z potężnymi niedoborami finansowymi. Utrzymują się z podatków i opłat, które nakładają na mieszkańców. Nie mogą ich zwiększać, bo mieszkańcy zaczynają wtedy zmieniać miejsce. Nie mogą oszczędzać, bo rząd nakłada na nich coraz większe obowiązki. Fundusz Inwestycji Lokalnych miał być okazją do ruszenia miejskich projektów z miejsca. Stał się maszyną korupcji politycznej.

Reklamy

Kto za PiS, kasę dostanie. Kto przeciw, może zapomnieć.

To złodziejstwo. Nie tylko dlatego, że kryteria wyboru projektów są polityczne, ale dlatego że na ów fundusz składamy się wszyscy. Wyobraźmy sobie, że Jarosław Kaczyński chodzi od domu domu z wielkim workiem, puka od drzwi do drzwi, i siłą zabiera każdemu z nas 100 złotych. Potem, mając już ten wielki wór z pieniędzmi, zaprasza swoich partyjnych towarzyszy i rozdaje im. To niemoralne, niesprawiedliwe i krzywdzące.

Przemoc państwa, wyrażająca się siłowym odbieraniem pieniędzy na podatki w Polsce występuje na każdym kroku. Płacąc w sklepie czy na stacji benzynowej oddajemy Kaczyńskiemu kilkadziesiąt procent swoich już opodatkowanych wcześniej, zarobionych pieniędzy.

W ocenie wielu osób Fundusz Inwestycji Lokalnych powinien zostać w aktualnym kształcie zlikwidowany a w sprawie rozdanych pieniędzy trzeba powołać komisję śledczą.

Bo władza PiS kiedyś się skończy.

Poprzedni artykułNowy rząd bez Solidarnej Polski? Rozmowy trwają
Następny artykułRzecznik PiS znowu okłamuje Polaków w sprawie suwerenności?