Olga Semeniuk, zapytana o kwestie otwarci kasyn w obliczu wszystkich bardzo ostrych zakazów epidemiologicznych odpowiedziała tak: „Yyyy panie, panie redaktorze (…) Nie wiem, czy liczba osób przebywająca w kasynach jest aż tak duża, jak na stokach narciarskich czy w hotelach. Tam nie ustawiają się kolejki”. Tyle, że te wyjaśnienia są nieprzekonywujące. Wygląda na to, że możemy mieć do czynienia z kolejną aferą.

Rząd PiS nikomu nie daje pieniędzy tak po prostu, z dobroci serca. Pokazała to afera Funduszu Inwestycji Lokalnych. Tam premier decydował o miliardach na inwestycje poprzez kryterium partyjne. Jeśli taki sam model decyzyjny zastosować by w przypadku rozporządzenia o ograniczeniu działalności gospodarczej i kasyn to możliwości są tylko dwie: albo Morawiecki ma znajomych i kolegów właścicieli kasyn, być może związanych z PiS, albo… doszło do korupcji na bardzo wysokim szczeblu.

Reklamy

Powinna to zbadać niezależna komisja śledcza, bo na służby i prokuraturę podległe premierowi raczej ciężko liczyć.
Tak czy inaczej zakłopotanie wiceminister Semeniuk jest wyjątkowo podejrzane…

 

Poprzedni artykułAgnieszka Holland trafnie: Kaczyński właśnie sp**la
Następny artykułRząd wyciąga stary złom by przewozić wojsko do walki z Polakami w Sylwestra?