Niedługo miną dwa lata od śmierci Pawła Adamowicza. Prokuratura wciąż nie wie, czy jego zabójca był poczytalny

Zabawa w przedłużanie śledztwa

Reklamy

Niedługo miną dwa lata od śmierci Pawła Adamowicza, a prokuratura wciąż nie wie, czy zabójca włodarza Gdańska był poczytalny. Mogło wydawać się, że druga opinia biegłych przesądza sprawę i Stefan W. stanie jednak przed sądem. Ale śledczy, zamiast wnieść akt oskarżenia, zdecydowali się zawnioskować o kolejną opinię. W ostrych słowach komentuje to brat zamordowanego prezydenta: „Najprawdopodobniej chodzi o to, aby to, co mówi Stefan W., nie ujrzało światła dziennego”.

Jeżeli Stefan W. zostanie uznany za niepoczytalnego, nie stanie przed sądem. W sprawie jego poczytalności – na polecenie prokuratury – wypowiadały się już dwa zespoły biegłych. Oba doszły do różnych wniosków.

Pełnomocnik rodziny Pawła Adamowicza zwraca uwagę, że przez kilka miesięcy prokuratura nie miała żadnych pytań do biegłych z drugiego zespołu. Według biegłych z drugiego zespołu, atakując Adamowicza, Stefan W. kierował się fobią wobec Platformy Obywatelskiej, przypisując politykom tej partii stworzenie „układu gdańskiego”.

Źródło: onet.pl