Wybory odbędą się w maju? Tak Kaczyński chce utrwalić swoje panowanie nad Polską

Przedterminowe wybory w maju mogą być jedynym sposobem na rozwiązanie silnych konfliktów, rozsadzających „zjednoczoną” prawicę od środka. O takim terminie dużo dyskutuje się w zaciszu politycznych gabinetów. Tyle, że Kaczyński może się mocno przeliczyć. W samym PiS nie ma poparcia dla takiego terminu.

Przedterminowe wybory tłumaczyłyby chaotyczne decyzje w zakresie zakupu Polska Presse przez Orlen, jeśli będzie to oceniane pod kątem działania zgodnie lub niezgodnie z interesem), próby zneutralizowania TVN, która to stacja przejęło dzisiaj rolę głównej stacji opozycyjnej czy intensywne działania służb specjalnych wobec niepokornych dziennikarzy. To również wytłumaczenie dużych transferów do Rydzyka (mówi się, że ostatnio łącznie rząd przerzuca do Torunia około 100 mln zł).

Reklamy

Majowe wybory mogą scementować władzę Kaczyńskiego, który próbuje ulepić nieco inną koalicję. Wsparcie TVP, Polsatu, Polska Presse i Radia Maryja daje dostęp do elektoratu wiejskiego, który daje zwycięstwo PiS. Przejęcie kilku posłów od Ziobry (rozmowy trwają!) oraz pozyskanie do wyborów senackich kilkunastu znanych osób w tym z mediów, dałoby Kaczyńskiemu władzę absolutną.

Plan rozwiązania Sejmu i przyspieszonych wyborów daje też czas na rządzenie dekretami – to mogłoby się wydarzyć w marcu, mówią sejmowe korytarze.

Kaczyński kompletnie nie uwzględnia przy tym efektu lockdownu i zawalenia się gospodarki. W ogóle go to nie interesuje. I to jest w całym tym hipotetycznym scenariuszu najgorsze.