Twierdzenie, że termin publikacji uzasadnienia „wyroku” TK wyznaczany jest przez polityków, jak i sugestia, że autorstwo tekstu uzasadnienia jest niepewne, są całkowicie nieprawdziwe – zapewnia Julia Przyłębska. Ale mało kto chce uwierzyć w te bajeczki władzy.

Termin publikacji uzasadnienia wyroku nie był przypadkowy. Wybuchła ogromna afera szczepionkowa, okazało się że rząd nie zamówił 15 milionów dawek, chociaż mógł a posłowie PiS zaczęli się zaszczepiać na potęgę po znajomości. Wśród nich Girzyński. Zaszczepiony zapewne został też Kaczyński. Równolegle wybuchła sprawa wadliwego karabinka Grot i okazało się, że pisowskie służby specjalnie nie uchroniły państwa przed potężną kompromitacją w sprawie zakupu respiratorów a pieniądze zniknęły.

Reklamy

W tej sytuacji publikacja uzasadnienia „wyroku” (konstytucjonaliści podważyli skład TK i rolę poszczególnych osób, nie może więc być mowy o wyroku tylko raczej o opinii grupki kolesi) jest bardzo na rękę władzy. I zapewne decyzję podjął i kazał publikować nie kto inny a mały dyktator z Żoliborza.

Nic dziwnego, że Przyłębska tak gorąco zaprzecza. Tylko nikt jej nie chce uwierzyć. Przy okazji próbuje straszyć dziennikarzy: „Twierdzenie, że termin publikacji uzasadnienia wyznaczany jest przez polityków, jak i sugestia, że autorstwo tekstu uzasadnienia jest niepewne, są całkowicie nieprawdziwe i noszą znamiona pomówienia dziennikarskiego.” – głosi oświadczenie. Marny z niej prawnik, skoro nie wie, że nie ma czegoś takiego jak pomówienie dziennikarskie.

Ale cóż, wiele osób uważa, że wiedza pani magister jest niepewna…

Poprzedni artykułNabici w rachunek. Na całym świecie prąd tanieje, tylko nie w Polsce.
Następny artykułProkuratura atakuje sądy. Reformę wymiaru sprawiedliwości trzeba zacząć od Zera