W Warszawie zapewne długo czekano na telefon od nowego sekretarza stanu USA Antony’ego Blinkena.

Czekano, ale się nie doczekano. Blinken od 28 stycznia zaczął telefonować do ministrów spraw zagranicznych najważniejszych państw do USA. Rozmawiano o współpracy i jakości wzajemnych kontaktów. Takie telefony wykonano m.in. do Niemiec, Włoch, Francji, a nawet Ukrainy. Do dziś na tej liście znalazło się na niej 25 państw, ale nie ma na niej Polski.

Reklamy

Najwyraźniej w Waszyngtonie zapamiętano bezwarunkowe poparcie polskich władz dla odchodzącego w niesławie Donalda Trumpa. A także to, że warszawscy politycy niedwuznacznie sugerowali, że wybory prezydenckie w USA były… sfałszowane.

Wisienką na torcie były słowa samego Andrzeja Dudy, który długo zwlekał z pogratulowaniem zwycięstwa Joe Bidenowi. Złożył je dopiero z okazji jego zaprzysiężenia, 20 stycznia.

Poprzedni artykułPorozumienie zmienia front? Zaskakujący apel rzeczniczki partii Gowina
Następny artykułDziennikarze odnaleźli zgubę PiS. Od dawna niewidziany minister Szumowski żyje i ma się dobrze