Potrójny podbródek, wypukłość na brzuchu. Skoro minister edukacji chce się zajmować walką z otyłością u dzieci, niech zacznie od siebie. Zobaczmy jak działa ministerialny program aktywności fizycznej.

Pan minister powinien zacząć dzień od otwarcia okna o godzinie 6:00 i zrobienia programu 5×20. Czyli 20 przysiadów, 20 pompek, 20 skłonów, 20 pajacyków i na koniec raz jeszcze 20 przysiadów. Niestety otwarcie okna zimą może być trudne, bo walka ze smogiem idzie fatalnie, więc i powietrze kiepskie. Potem, po dotarciu do ministerstwa, pan Czarnek powinien wygonić wszystkich pracowników biura politycznego na dziedziniec i powtórzyć poranne ćwiczenia ze swoimi koleżankami i kolegami. Przed obiadem wspólny bieg dookoła ministerstwa. Na koniec dnia jeszcze program stu pompek i stu pajacyków. Na dobry sen.

Reklamy

No ale to przecież nie koniec! Czarnek musi przejść na dietę. Najlepiej ubogą w słodycze, bo to najszybciej pomoże zrzucić niechciane dziesiątki kilogramów. A jako minister edukacji powinien cały dzień siedzieć przy komputerze i słuchać nudnych lekcji. Niech się trochę wczuje w rolę ucznia. Jak już mu się znudzi a właściwie zacznie mu szwankować psychika, to niech się spróbuje zapisać do poradni psychologicznej, ale tej prawdziwej, państwowej, nie prywatnie. Poczeka kilka miesięcy w kolejce.

Ministrom łatwo przychodzi ogłaszanie programów walki. Więc ten jeden raz da Czarnek przykład rządowi całemu i niech się bierze do roboty – od siebie. Zrzuci 20 kilogramów i utrzyma przez rok, może mówić o walce z otyłością.

I w ogóle to wygląda na dobry pomysł, żeby ministrowie musieli ponosić konsekwencje swoich decyzji. Skoro zamknęli dzieci w domach, skoro nie dali żadnego systemu nauczania, skoro nawet swego czasu zakazali wychodzić dzieciakom z domów, to niech sami też to wszystko odczuwają.

Także panie ministrze, do dzieła. Postępy pańskich wysiłków będziemy relacjonować, oddajemy całe łamy do Pana dyspozycji.

Poprzedni artykułPieniędzy za respiratory nie oddał. Orlen jednak dalej z nim handluje
Następny artykułPanika na Nowogrodzkiej po najnowszych sondażach. Protesty zaszkodziły PiS-owi. „Wyborców zraziła arogancja władzy”