Sprawa wystrzału w Sejmie nabiera rumieńców. Jak nieoficjalnie donosi RMF FM prokuratura ma nie dowierzać Centrum Informacyjnemu Sejmu w sprawie przebiegu wydarzeń. Przy Wiejskiej powołano także wewnętrzną komisję, która ma wyjaśnić kulisy – oficjalnie przypadkowego – postrzelenia się przez strażnika sejmowego.

Reklamy

Śledztwo prokuratury ws. wystrzału w Sejmie rozpoczyna się z przytupem. Z informacji przekazanych przez RMF FM wynika, że wszczęto je z art. 160 par. 1 Kodeksu karnego – czyli w sprawie o „narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”.

Przeczy to oficjalnemu komunikatowi Centrum Informacyjnego Sejmu.

Według dyrektora CIS Adama Grzegrzółki „31 stycznia podczas rutynowych czynności służbowych wykonywanych przez funkcjonariusza Straży Marszałkowskiej doszło do postrzału” oraz „w żadnej mierze nie było zagrożone bezpieczeństwo osób postronnych”. Dodatkowo szef CIS wskazywał, że do postrzelenia doszło w osobnym budynku, do którego dostęp mają tylko funkcjonariusze SM.

Rozgłośnia wskazuje jednak, że jeśli w toku śledztwa potwierdzi się hipoteza formułowana przez śledczych, to strażnikowi może grozić nawet do 3 lat pozbawienia wolności. Jednocześnie przy Wiejskiej powołano wewnętrzne śledztwo Straży Marszałkowskiej, która przeanalizuje kulisy wystrzału z broni funkcjonariusza.

Z ostatnich informacji wynika, że mężczyzna który postrzelił się w nogę znajduje się w „dobrym stanie”.

Źródło: wp.pl, RMF FM

Poprzedni artykułAfera respiratorowa: rząd PiS brał udział w finansowym przekręcie
Następny artykułMafia VAT-owska w Ministerstwie Finansów? Takie rzeczy w państwie PiS