Odgrzebanie trupa.

Rząd PiS wpadł na pomysł ożywienia państwowego operatora komórkowego. Reanimowana Telekomunikacja Polska nie będzie jednak tworzona od zera.

Reklamy

Państwowy operator ma bowiem pasożytować na infrastrukturze firm prywatnych. Mało tego, państwowy operator narzuci firmom prywatnym warunki „współpracy”.

Taki pomysł nie podoba się prawnikom i przedsiębiorcom.

– Pojawiły się też dodatkowe zapisy, wcześniej niekonsultowane publicznie, które również wzbudzają zastrzeżenia. Dotyczy to m.in. nowo dodanych zmian w ustawie Prawo telekomunikacyjne. Przewidują one bardzo szybką ścieżkę powołania operatora hurtowego, który w drodze administracyjnej, poza przetargiem, mógłby dostać częstotliwości do dalszej odsprzedaży. Nowy, zapewne państwowy operator może otrzymać właściwie dowolne częstotliwości. Taki podmiot ma być wyznaczany przez premiera. To otwarcie drogi do całkowitego przemodelowania rynku – wskazuje dr Michał Kuliński, adwokat z Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów Battara Bartoszek Kuliński BBK.

– Jeśli operatorzy nie zawrą z tym podmiotem umowy w ciągu 30 dni, to warunki dostępu do ich infrastruktury ustali rząd. Te warunki mogą nie być rynkowe, operatorzy mogą również nie mieć technicznych możliwości podłączenia tego podmiotu, a wówczas UKE (Urząd Komunikacji Elektronicznej – red.) może wymuszać rozbudowę. Jak zwykle kluczowe znaczenie ma to, jak dane przepisy będą stosowane w praktyce, ale ewidentnie otwiera to furtkę do wywierania przez władzę dużego wpływu na rynek telekomunikacyjny. Trudno to pogodzić z wymogami Europejskiego kodeksu łączności elektronicznej, który powinien być wdrożony w Polsce – dodaje dr Kuliński.

Z kolei prezydent Pracodawców RP dr Andrzej Malinowski nie kryje zdziwienia pojawieniem się pomysłu utworzenia państwowego operatora w projekcie nowelizacji ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa.

– Projekt był jednak niedopracowany i przedsiębiorcy zgłosili do niego liczne uwagi. Rząd już po konsultacjach dołożył do niego państwowego operatora telekomunikacyjnego, który ma się zajmować… obsługą administracji i nie wiadomo czym jeszcze dokładnie! Korzystając obowiązkowo, jak to często w ostatnich latach bywa, z infrastruktury operatorów prywatnych! Czyżby Telekomunikacja Polska+? – komentuje dr Malinowski.

– Dokładanie nowych pomysłów po konsultacjach to zwykłe szachrajstwo. To także ordynarne łamanie zasad konkurencji. Narodowy operator to tak, jakby w olimpijskim wyścigu na 100 m organizator dorzucił swojego zawodnika. Który nie dość, że startuje z 80. metra, to jeszcze ma gwarantowane miejsce na podium! – dodaje.

Źródło: Newseria / Rzeczpospolita

Poprzedni artykułWpadka wiceminister Jaroszyńskiej. Dzieli Mazowsze ze względu na dochody, ale nadziała się ripostę samorządowców
Następny artykułBudka ostro po Pawłowicz: pogarda, patologiczna władza