Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości dostał trudne zadanie obrony spotkania premiera Morawieckiego z dwoma najbardziej prorosyjskimi politykami w Europie: Viktorem Orbanem i Matteo Salvinim.
Wybrnął w tego w sposób najprostszy i od dawna przyjęty przez PiS, czyli zaatakował opozycję. Licząc zapewne na to, że a nuż ktoś się da nabrać na takie niedorzeczności.
– Jeżeli na przykład lewica krytykuje prorosyjskość Salviniego, to ja wybucham śmiechem, bo pamiętam, jak Matteo Renzi, lewicowy premier Italii domagał się zniesienia sankcji wobec Rosji. Także opozycja najwyraźniej nie odrobiła lekcji. Pokazuje, że niewiele rozumie, niewiele wie o Europie, ale się mądrzy – opowiadał na łamach portalu wPolityce.pl.
– Zaczęliśmy budowę centroprawicowego domu Europy Ojczyzn. Ta budowa pewnie trochę potrwa – powiedział Czarnecki.
Zapewne potrwa tyle, co budowa elektrowni w Ostrołęce albo Centralnego Portu Komunikacyjnego – dodajmy od siebie.
