Jerzy Urban: Przepraszam, że atakowałem liberalizm gospodarczy. Pier*** lewicę

0
Reklamy

Wywiad skandalisty.

Redaktor naczelny „Tygodnika NIE” udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”. W rozmowie wyraził skruchę za atakowanie liberalizmu gospodarczego w latach 90. oraz powiedział co myśli o „Solidarności” i powstałych z nich partii lewicowych jak PiS.

Reklamy

 

Z lat 90. to za co pan przeprasza? Za Wałęsę?

– A gdzie tam. Przepraszam za to, że liberalizm gospodarczy atakowałem.

Ale wiele osób ze środowiska „Po Prostu”, a też i z „Polityki”, później przeszło na drugą stronę lub przynajmniej sympatyzowało z „Solidarnością”. Czy pan potrafi sobie wyobrazić, że działa razem z Wałęsą, Michnikiem czy Kuroniem?

– To nie wchodziło w grę.

Od którego momentu?

– Od strajku w Stoczni Gdańskiej. Pomijając wszystkie argumenty – nacjonalizm, publiczna religijność, strajkomania – miałem jeszcze wobec „Solidarności” ten zarzut, że oni w ogóle nie umieją liczyć. A tym samym grożą podstawom egzystencji kraju. Wśród pierwszych postulatów „Solidarności” był i ten, że każdy po pięciu latach pracy dostaje mieszkanie.

Piękny lewicowy postulat. Marzy mi się i dzisiaj.

– Bardzo piękny. Tylko ja pierdolę taką lewicę. Czy pan wie, co by to znaczyło w pieniądzach? Że po pięciu latach pracy dostaje się nagrodę za ćwierćwiecze pracy. Tego to nie wytrzyma żadne społeczeństwo, żadna gospodarka.

Bo w gospodarce socjalistycznej nie było żadnych nielogiczności i przesad…

– Ale najdłużej bym mógł o tym, jak się robiło reformy gospodarcze, panu opowiadać! Tylko że myśmy dążyli do wprowadzenia gospodarki rynkowej stopniowo, a „Solidarność” w ogóle była przeciw wszelkiej gospodarce rynkowej.

Czyli to oni, a nie wy, byli prawdziwymi komunistami?

– Oni byli prawdziwymi populistami.

(…)Czegoś więc pan jednak dzisiaj żałuje…

– Tak, nie zgadzam się z ówczesną lewicową narracją odrzucającą kapitalizm. Myliłem się, przedstawiając Polskę pod rządami kapitalizmu jako ruinę.

Samokrytyka szokująca niczym terapia szokowa. Wolny rynek?

– Krytykowałem do pewnych granic, bo zawsze, nawet w socjalizmie, byłem jego zwolennikiem. Jestem z tygodnika „Polityka”, a nie ze stowarzyszenia Grunwald.

A pan nie przeprasza za atakowanie liberałów po prostu dlatego, że sam został pan kapitalistą i milionerem?

– Zapewne tak. Ja gdzieś tam jestem postmarkstistą i nie przeczę, że mój byt w jakimś stopniu określa świadomość.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Jan Piński - komentarze