Rachunek za lockdown.
Lockdown wprowadzony przez rząd PiS zgładził tysiące polskich firm i pozbawił pracy rzesze ludzi. Zdaniem ekonomistów szybko się z tego nie podniesiemy.
„Ograniczenia działalności gospodarczej wywołane lockdownami powodują, że najmocniej odczuwają je osoby zatrudnione na umowy o dzieło lub zlecenie. A w tej grupie uderzają przede wszystkim w ludzi młodych, między 25. a 29. rokiem życia. Stawiających często pierwsze kroki na rynku pracy. Statystyki nie obejmują skali tego zjawiska” – ocenił dr Andrzej Malinowski w „Rzeczpospolitej”.
Zapatrzeni w „dzisiaj" zapominamy, że nasza przyszłość zależy również od ludzi, których traktujemy po macoszemu. I może się okazać, że nie będą oni poczuwali się do jakiejkolwiek wobec nas wdzięczności.https://t.co/VI0ezX1VKm
— Andrzej Malinowski (@andrzejmm) April 26, 2021
„To, że pierwsi tracą pracę ludzie młodzi, jest nawet zrozumiałe. Mają oni najmniejszy dorobek zawodowy, fatalnie skonstruowane umowy, znajdują się najczęściej na dole hierarchii firmowych. Zwykle są też bez obciążeń: rodziny czy kredytu. Łatwiej jest więc ich zwolnić. Nie znaczy to jednak, że taki stan rzeczy należy aprobować” – dodał ekonomista.
„Bezrobocie wśród ludzi młodych jest prawdziwym długofalowym obciążeniem dla gospodarki. Brak pracy powoduje, że ludzie ci później zaczynają myśleć np. o stabilizacji i założeniu rodziny. A to ma już wymierny skutek gospodarczy. Taka sytuacja wywołuje daleko idące skutki społeczne. Niechęć „młodych” do „starych”! Doprawdy, czy przy wszystkich naszych kłopotach potrzeba nam jeszcze ageizmu” – podkreślił prezydent Pracodawców RP.
To idzie młodość, młodość, młodość śpiewało niegdyś Mazowsze. W czasach pandemii można dodać ironicznie, że… na bezrobocie – pisze w "Rz" @andrzejmm https://t.co/vT3V2uMsLa #COVID19 @PracodawcyRP
— Rzeczpospolita Ekonomia (@RPEkonomia) April 26, 2021
Źródło: Rzeczpospolita
