Dlaczego karzeł polskiej polityki tak się boi Polaków?

Jarosław Kaczyński odgradza się od świata murem ochroniarzy. W ten sposób stwarza sobie iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego jednak tak się boi i czego? Strach jest wpisy w jego nieszczęśliwe i nieudane życie.

Strach Kaczyńskiego ma swoje korzenie w dzieciństwie, gdzie musiały się dziać rzeczy dla niego trudne. Być może był tym gorszym bliźniakiem i ciągle w domu odczuwał strach przed karą lub porażką. Być może gdy już dorastał odniósł szereg porażek na gruncie towarzyskim, nie był lubiany w gronie rówieśników i strach narastał. Strach, połączony z nienawiścią, mógł się pojawić na tle wzrostu, związków, osiągnięć.

Reklamy

Dzisiaj ten strach jest na stałe wbudowany w głowę Kaczyńskiego, co pokazuje jego paranoiczna obawa przed zamachem. W Polsce nie było dotąd polityka, który otaczałby się murem ochroniarzy a do tego murem policjantów. Tymczasem wystarczy zobaczyć dowolne uroczystości państwowe, by zrozumieć, że Kaczyński nie dopuszcza do siebie nikogo.

Oficjalnie mówi się o groźbie zamachu, ale to opowieści dla gawiedzi. W rzeczywistości zwiększanie ochrony (i to stałe!) wymusza sam Kaczyński. Nie wystarczy pierścień ochrony bezpośredniej, która kosztuje Polaków miliony. Nie wystarcza Służba Ochrony Państwa, której Kaczyński nie ufa. Wzorem dawnych paranoicznie chorych ludzi władzy otacza się najemnikami za pieniądze. Państwowa służba jest dopiero w drugiej albo i trzeciej linii.

Karzeł polskiej polityki przepełniony jest strachem nie bez powodu. To on nakręcił te wszystkie emocje i chociaż nikt zamachu w Polsce nie zrealizuje (chyba, że jako ustawkę pod publikę), to te negatywne emocje wracają do Kaczyńskiego, podkręcają jego strach i każą dodawać kolejne warstwy ochrony.

Kaczyński realizuje też w ten sposób potrzebę nieustannego wywyższania się. Jest jedyną osobą tak chronioną i to daje mu poczucie pewnej wyższości, poczucie bycia lepszym. Na samym końcu spod tej całej maski wychodzi jednak chorobliwy strach i urojenia na tle bezpieczeństwa…