Dziennikarze, którzy sądzą że PiS jest betonowy, mylą się w dwójnasób! System pęka

Mateusz Morawiecki zajmuje się głównie własnym wizerunkiem a Michał Dworczyk przypala się do swojego stołka. Ale to nie znaczy, że są nieusuwalni. Wbrew temu co uważa część dziennikarzy, sytuacje i decyzje które pokazuje afera e-mailowa, mają ogromny wpływ na obóz rządzący. I chociaż politycy Złajdaczonej Prawicy starają się robić dobrą minę do złej gry, to w rzeczywistości cała władza chwieje się i rozpada.

Co przestaje działać? Kaczyński traci władzę stopniowo, ale konsekwentnie. Kolejne złe decyzje, chamskie i brutalne traktowanie posłów z własnego klubu, brak dialogu i próba autorytarnego przepychania wszystkiego powodują spadek zaufania poszczególnych osób do prezesa PiS i w dłuższej perspektywie rozpad klubu. Gdyby kogokolwiek tam zapytać z nadzieją na szczerą odpowiedź, czy ma dość już Kaczyńskiego, odpowie że tak!

Reklamy

Nawet posłowie PiS mają serca i sumienia. Nawet oni widzą, że dzieje się źle. I to oni wybierają odejście od Kaczyńskiego. Dzisiaj nikt nie myśli o zmianie prezesa, ale o zmianie partii – owszem. Nie jest tajemnicą, że spotkania kilkunastu posłów z władzami opozycji, różnych partii, odbywały się na przestrzeni ostatnich tygodni. Od momentu ujawnienia e-maili Dworczyka i unaocznienia zakłamania i hipokryzji władzy ludziom w Sejmie, PiS się rozpada.

Nawet jeśli jeszcze jest posklejany taśmą i trzymany przez Terleckiego, to ten chwyt znacznie osłabł. Butapren już nie daje rady, bo spływają do niego tylko pretensje. To już nie ten sam PiS, co w 2015 roku. Marszałek nie krąży już z flaszką po kolejnych gabinetach, dobijając polityczne deale. Ucieka przed posłami, ogania się przed nimi jak przed uprzykrzonymi muchami!

To koniec, chociaż może jeszcze tego nie widzicie. Można ten proces przyspieszyć, wypytując indywidualnie posłów, wspierając ich w działaniu. Oni też mają dość. Oni też są ludźmi. Oni też widzą konsekwencje. W klubie, w grupie, nie przyznają się jeszcze, albo nie chcą mówić. Ale wystarczy popatrzeć choćby na grono osób skupionych wokół posła Kołakowskiego, który swoją postawą zapoczątkował wyjścia od Kaczyńskiego. Do niego ciągle ktoś przychodzi po radę, niegdyś uważany za prawą rękę prezesa, zaufany człowiek od rozwiązywania spraw trudnych, dzisiaj stał się powiernikiem sekretów opozycji wobec szefa PiS.

Opozycja też działa, chociaż się tym nie chwali. Spotyka się, rozmawia. W Sejmie dojdzie do przesilenia wcześniej czy później. PiS dobija wszystko, od NIKu po sytuację ze zgonami. I gierki Morawieckiego, który walczy o poparcie, nic nie dadzą. Nastroje są zupełnie inne niż kilka lat temu.

Was już nie ma, pisowskie szkodniki.