Katastrofa Morawieckiego. Żywioł pokazał, jak źle zarządzana jest dzisiejsza Polska

Szef rządu PiS udał się na tereny dotknięte podtopieniami.  Gwałtowne opady deszczu i związane z tym podtopienia pokazały całą niemoc państwa PiS. Gdzie zorganizowanie nieodzownej akcji pomocy wymaga gigantycznego wysiłku całego aparatu urzędniczego. Na czele z premierem.

– Z Małopolski możemy obiecać tylko, że zrobimy wszystko, aby te straty, które się pojawiły, zostały jak najszybciej usunięte […]. Będziemy starali się pomagać jak najszybciej, jak to będzie w naszej mocy, w odbudowie tkanki gminnej – mówił Morawiecki.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Obejrzeliśmy ogromne straty, których doznali mieszkańcy, także w pobliskich Krzyszkowicach i w całym powiecie myślenickim, duże straty związane z bardzo gwałtowną ulewą. 100 milimetrów na metr kwadratowy w bardzo krótkim czasie doprowadziło do tego, ze właściwie ta niewielka rzeczka, potok, potoczek, jak niektórzy tutaj mówią, przelała wały trzymetrowe […] Na szczęście nikomu nic się nie stało – stwierdził z wyraźną ulgą Morawiecki.

Ulga Morawieckiego jest całkowicie zrozumiała. Chaos wywołały lokalne podtopienia. A co by było, gdyby Polskę dotknęła taka katastrofa jak ta, jaką widzimy teraz w Niemczech?!