Andrzej Duda przerywa nagle urlop nad morzem i wybiera się do… Tokio. Tam są igrzyska a prezydent kocha sport ponad problemy swoich rodaków. Nie ma znaczenia, że gospodarka ledwo zipie, że są powodzie, że firmy bankrutują a edukacja leży. Takie przyziemne sprawy Dudy nie interesują.

Prezydent leci w trybie nagłym do Tokio, być może dlatego że kancelarii prezydenta w końcu udało się załatwić wejściówkę na zawody. Jest nawet szansa na fotkę z jakimś prezydentem albo premierem w przejściu między toaletą a trybunami – mówią złośliwi.

Reklamy

Panie prezydencie, czy pan naprawdę nie ma w sobie ani grama poczucia odpowiedzialności za Polskę? Naprawdę musi się pan na każdym kroku tak pogrążać i kompromitować? Czy nie znajdzie pan odrobiny empatii dla powodzian?

 

Jan Piński - komentarze