Polaków na dobre wkurwiła wieść o podwyżkach dla polityków na jakie zezwolił jaśnie nam panujący Jarek K. z Żoliborza. Nie jest tajemnicą skąd pomysł właśnie teraz, rozłażąca się prawicowa koalicja jak wszy po gaciach, ustawa Nepotyzm+ i nerwy pisowskich dołów partyjnych, a to dlaczego nie ja tylko szwagierka Sasina?

To, że Jaruś, jednoosobowo decyduje o zarobkach polityków, ministrów i urzędników, już jest śmierdzącym skandalem.
Akurat Jarek K. o drożyźnie, kursach złotego, inflacji i cenie kartofli oraz wołowego z kością, on pewnie nawet nie wie czy wół ma kości, nie powinien się wypowiadać. Ostatni raz był na zakupach w 2010 roku podczas kampanii prezydenckiej i mimo 40 asystentów i trzech kamer telewizyjnych zabłądził w osiedlowej Żabce.
Czas tych podwyżek też jakoś wprowadzony nie po chrześcijańsku, niemal w tym samym czasie gdy na podatników nakładane są kolejne podatki i daniny związane z wprowadzeniem „Nowego Ładu”.
Wszystko poza parlamentem, w zmowie z niezłomnym Andrzejkiem Du…ą, po cichu, bez pytania opozycji o opinię, bez ich zgody, bez ich zdania. i już wszystko klepnięte, i już uśmiechy na pisowskich mordach… a tu niespodzianka.
KO składa ustawę o cofnięciu podwyżek dla polityków i… szach mat, tłumaczę wyborcom pis – Makao po makale. Jak z tego wybrnie Jarek? Wina Tuska, wiadomix.
Ale to jest nic, to czy im się te podwyżki należą, oto jest pytanie. Bo dlaczego my, polscy podatnicy, mamy się składać na pensję na nieudaczników? W ciągu ostatnich czterech lat posłowie zgotowali Polakom legislacyjny potop.
Ustawę o podatku dochodowym od osób fizycznych nowelizowano ponad 75 razy, prawo energetyczne – 38 razy, telekomunikacyjne – 26 razy. Fachowcy tacy jak Ziobro i jego „hejt grupa KaKaO” (tercet Sebastiana Kalety, Jana Kanthaka i Jacka Ozdoby), ustawę o sądownictwie nowelizowali już chyba 15 razy a zapowiadają kolejne.
Dlaczego to my mamy płacić za legislacyjną fuszerkę i tandetę?
Kiedy wynajmujemy hydraulika, pana Leszka, aby zamontował „Jacuzzi Bubble”w łazience, a on przychodzi, twierdzi, że gotowe, bierze należność, po czym wieczorną porą w „Jacuzzi Bubble”, rażona prądem, ginie nasz teściowa, to nie zamawiamy jeszcze raz pana Leszka i nie płacimy mu kolejny raz za montaż tego samego jeb…. „Jacuzzi Bubble”, bo fakt jest taki, że skończyły się nam teściowe do testów.
A dlaczego my w ogóle im płacimy, czy funkcja posła nie powinna być zaszczytem i funkcją honorową, pełnioną z pobudek patriotycznych, dla idei, dla dobra, z miłości do Ojczyzny, czyli gratis?
Czy funkcji posła nie powinien pełnić człowiek z dorobkiem, zarobkiem, wiedzą i kompetencjami, a nie Marek Suski, człowiek który za wystarczający argument powstania CPK pod Radomiem, uważa fakt, „że Polacy będą mieli bliżej na wakacje do Egiptu niż z Wa-wy”. Bez kitu.
Posłowie w roku 2021 maję się zebrać na pracę w parlamencie, przez 44 dni. Bez kitu, 44 dni. W 365 dniowym roku 2021 pracują 44 dni.
Błagam Was, nie pierd…. frazesów, że posłowie poza parlamentem także pracują. Bzdura! Otwarcie Tesco w Kiernozi i przyjęcie kosza delicji to nie praca, kolacja z kołem gospodyń wiejskich w nowo wybudowanej remizie za unijne pieniądze to też niewielki wysiłek.
Oczywiście są wyjątki, ale te raczej zauważamy na opozycji, a opozycja przecież o podwyżki nie wnosiła, a wyjątki te raczej potwierdzają regułę. Parlamentarzysta prawicy to nygus, nieuk i darmozjad. 44 dni w roku, 44 dni siedzenia na dupie, drzemania, czytania tabloidów, przeglądania fb, klaskania na rozkaz i głosowanie na sygnał.
Panie Kaczyński, jeśli pana kumple naprawdę chcę zarobić więcej, niech znajdą porządną pracę, mają przecież 321 dni wolnych. Do roboty darmozjady!
A może my wyborcy, wnieśmy obywatelski projekt ustawy o honorowym zawodzie posła, pracującego za darmo, z przekonań i dla idei z poczuciem misji.
Wiem, to mrzonka, a bawiłyby mnie salta i piruety posłów, którzy teraz z mordami pełnymi miłości, godności, misji i Polskości, kaczego wycofywaliby się z kandydowania.
Sam wiem, że politycy powinni zarabiać więcej, ale jest warunek, mają pracować i to pracować dobrze.
Rzekłem.
Diabeł Stockton.