27 października 2021

Ponad 500 afer

Od 2015 roku w Polsce nie ma prawie dnia, żeby nie wybuchła jakaś afera, związana z władzą.

Strona głównaOpiniePolityka krajowaPodaje się za dziennikarza, ale pracuje dla służb specjalnych. Kim jest Piotr...

Podaje się za dziennikarza, ale pracuje dla służb specjalnych. Kim jest Piotr Konieczny?

Piotr Konieczny, właściciel portalu niebezpiecznik.pl przedstawia się jako najlepszy polski specjalista od cyberbezpieczeństwa. Człowiek, który pomaga zarówno firmom, jak i osobom prywatnym w zabezpieczeniu ich danych. Uczy, jak obronić się przed atakiem hakerskim.

Reklamy

Chwaląc się dyplomem zagranicznego uniwersytetu Konieczny, pomija bardzo istotny fakt dla oceny jego zawodowych kompetencji, czyli współpracy z polskimi służbami – Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencją Wywiadu – ustalił portal sluzbyspecjalne.com.

Musi to dziwić i niepokoić. W końcu powszechną praktyką jest, że zlecenia dla instytucji państwowych eksperci od bezpieczeństwa przedstawiają jako swój atut, a nie starannie je ukrywają.

Tymczasem udało nam się potwierdzić informacje, iż w 2005 r. Konieczny został Osobowym Źródłem Informacji dla Agencji Wywiadu. A od 2010 r. współpracował z kilkoma delegaturami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Uzyskaliśmy wreszcie informacje, że za swoje usługi dla polskich służb Konieczny nie pobierał wynagrodzenia finansowego. Powstaje zatem zasadne pytanie, co otrzymywał w zamian?

Gdy publikowałem ten informacje po raz pierwszy 19 listopada 2020 r. nie mieliśmy stanowiska Piotra Koniecznego. Przesłał on takowe stanowisko dopiero w formie sprostowania rzekomo nieprawdziwych informacji.

Proces o sprostowanie jednak prawomocnie przegrał. We wniosku o sprostowanie potwierdził jednak parę ciekawy rzeczy, w tym pracę na rzecz polskich służb.

„Piotr Konieczny wykonuje swoje usługi jedynie pod szyldem Niebezpiecznika i za pracę wykonywana na rzecz klientów, w tym służb specjalnych, pobiera wynagrodzenie, co jest udokumentowane dziesiątkami faktur wystawionych przez te lata na rzecz takich podmiotów” – napisał Konieczny.

Co prawda w kolejnej wypowiedzi zaprzeczył współpracy z Agencją Wywiadu, zastrzegając jednak, że „pozostaje mieć nadzieję, że f-sze AW z usług Niebezpiecznika korzystali pod szyldem np. Jednostek Wojskowych.” (pisownia oryginału).

Śpieszę poinformować więc p. Koniecznego, że tak właśnie robi Agencja Wywiadu, posługuje się w funkcjonowaniu szyldem jednostek wojskowych.

Przyjrzyjmy się sposobowi działania portalu niebezpiecznik.pl. Polega on na nakręcaniu strachu u starannie wyselekcjonowanego odbiorcy. Jego czytelnikami są firmowe działy księgowości i sekretariaty.

Wykorzystywany jest przy tym prosty mechanizm psychologiczny – stworzenie poczucia zagrożenia u ludzi, którzy nie posiadają wiedzy o technologii, a jedynie przeszkolenie do obsługi oprogramowania lub sprzętu. Co najistotniejsze: ci z pozoru szeregowi pracownicy mają bezpośredni dostęp do osób podejmujących decyzje finansowe w przedsiębiorstwie.

Publikowane przez portal informacje pochodzą z donosów. Merytorycznie nie wnoszą nic, oprócz zamieszania i promowania się, a przy okazji straszenia ludzi. Dlatego ich merytoryczna ocena także nie ma sensu. Paradoksalnie trudno wyłapać u nich słabe punkty, bo po prostu nie mają mocnych.

Dla dużych korporacji takich jak Microsoft, IBM – portal niebezpiecznik.pl jest niewidoczny, Można go porównać do pływających między rekinami małych rybek z gatunku amphiprion (znanych w Polsce pod nazwą błazenek, a spopularyzowanych przez animowany film pt.: „Gdzie jest Nemo?”). Jednak kiedy pojawi się jakaś afera spowodowana błędem lub usterką u tychże, to niebezpiecznik.pl wchodzi w rolę sygnalisty. Portal po prostu „żywi się” awariami.

Takie sytuacje są wykorzystywane, aby wypromować liczne specyficzne szkolenia dla sekretarek i księgowych. Mają one wzmocnić bezpieczeństwo firmy, bo przecież „najsłabszym ogniwem w obszarze bezpieczeństwa jest człowiek”. W cyberbezpieczeństwie jest to równie odkrywcza teza, jak przysłowiowe ujawnienie konstrukcji cepa.

W dziedzinie, którą zajmuje się Konieczny, jednym z największych zagrożeń są techniczne możliwości służb specjalnych. Te zaś nie są zainteresowane, aby Polacy mogli się bronić przed inwigilacją, wykorzystującą używane przez nich programy i sprzęt elektroniczny. Pytanie czy pozwalałby swojemu współpracownikowi prowadzić działalność zagrażającą ich dostępowi do danych?

Warto też zastanowić się, skąd pochodzą informacje o wyciekach danych publikowanych przez niebezpiecznik.pl, czy też skutecznych atakach hakerskich?

Symbiozę interesów p. Koniecznego i służb było najlepiej widać w ostatnim czasie, gdy portal niebezpiecznik.pl bronił publicznie ministra Zbigniewa Ziobrę i tłumaczył go, gdy przyznał, że prokuratura i służby odczytują darmowe szyfrowane komunikatory.

Kibicował też powstaniu nowej służby specjalnej, cyber-służby, która ma zajmować się inwigilacją Polaków.

Nieźle jak na osobę, która przedstawia się, że jest dziennikarzem.

Jan Piński

Musisz o tym wiedzieć!