Terlecki idzie w zaparte. Nie chce przeprosić za nazwanie kobiety „kretynką”

Naprawdę brak słów. Wicemarszałek Sejmu nazwał przypadkową kobietę „kretynką” i nie tylko nie chce jej przeprosić, ale uważa, że „zrobił to bardzo grzecznie”.

– Byłem z żoną na zakupach. Nagle podeszły do mnie dwie kobiety, jedna zaczęła nagrywać zdarzenie telefonem, a druga wykrzykiwała, że prześladuję kobiety (m.in. “to co robicie kobietom, jest karygodne”). Był to oczywisty przejaw agresji i chamstwa, który wywołał zdumienie przypadkowych świadków – przedstawił swoją wersję wydarzeń Terlecki.

Reklamy

Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej. 

– Powiedziałem tej pani, że jest kretynką, określając w ten sposób jej poziom umysłowy. Uważam, że to określenie było niezwykle delikatne wobec zachowania, z jakim się spotkałem. Niestety takie zachowanie jest charakterystyczne dla środowisk przedkładających awanturę ponad jakiekolwiek argumenty – dodał.

– Trzeba jednak na to reagować. Ja zrobiłem to bardzo grzecznie – przekonuje polityk PiS.

Zupełnie inaczej widzi jednak sytuację bohaterka całej sprawy, pani Joanna.

– Zobaczyłam marszałka i pomyślałam, że drugi raz taka okazja może mi się nie trafić. Uważam, że mamy prawo podejść do jakiegoś polityka i wyrazić swoje zdanie. Chciałam wyrazić swoje zdanie na temat tego co dzieje się w kraju. Nie podoba mi się to bardzo. Zwłaszcza to jak zostały potraktowane kobiety – powiedziała w rozmowie z portalem Onet.

– Myślę, że pan Terlecki mnie nie przeprosi i że to będzie przedstawiane jako napaść na niego. Jedno wiem na pewno, nie szanuje on kobiet. Człowiek na poziomie nie odezwałby się w ten sposób do kobiety – podsumowała pani Joanna.