„To nie jest nasze ostatnie słowo” – zapewnia Morawiecki. Mamy się wszyscy bać?

Premier Morawiecki opowiadał, jak to jego rząd walczy z inflacją. Wprowadzona ma więc zostać Tarcza Antyinflacyjna. W myśl rządowych planów jej celem ma być ochrona osób najuboższych przed panoszącą się w Polsce drożyzną.

– Oferujemy Tarczę Antyinflacyjną, jako odpowiedź na kolejne stadium globalnego kryzysu gospodarczego, czyli zwyżkującą inflację Tarcza to pakiet, który składa się z dwóch części: obniżki podatków oraz wsparcia dla polskich rodzin – przekonywał premier.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Dzięki tarczy rząd w dużym stopniu weźmie podwyżkę cen na siebie. Nie zwlekamy i ruszamy na całego. Chcemy, żeby tarcza zaczęła chronić Polaków już od przyszłego miesiąca. I wiecie co? To nie jest nasze ostatnie słowo – dodał Morawiecki.

Nie obyło się też bez wskazania wroga, który rzekomo ma odpowiadać za szalejącą inflację.

– Do tego wszystkiego dochodzi nieracjonalna polityka klimatyczna Unii Europejskiej i powstawanie spekulacyjnej bańki cen energii CO2. Jeszcze cztery lata temu uprawnienia kosztowały 7 euro za tonę CO2. Dziś jest to już 77 euro. To automatycznie przekłada się na wyższe koszt żywności, materiałów budowlanych itd. – powiedział szef rządu.

Czyli będzie po staremu. Rząd wpompuje w rynek dodatkową partię pustego pieniądza, tym razem po pretekstem walki z inflacją. I dalej będzie wadził się z Unią Europejską.

Naprawdę, najwyższy czas się bać.