Premier Morawiecki opowiadał, jak to jego rząd walczy z inflacją. Wprowadzona ma więc zostać Tarcza Antyinflacyjna. W myśl rządowych planów jej celem ma być ochrona osób najuboższych przed panoszącą się w Polsce drożyzną.
– Oferujemy Tarczę Antyinflacyjną, jako odpowiedź na kolejne stadium globalnego kryzysu gospodarczego, czyli zwyżkującą inflację Tarcza to pakiet, który składa się z dwóch części: obniżki podatków oraz wsparcia dla polskich rodzin – przekonywał premier.
– Dzięki tarczy rząd w dużym stopniu weźmie podwyżkę cen na siebie. Nie zwlekamy i ruszamy na całego. Chcemy, żeby tarcza zaczęła chronić Polaków już od przyszłego miesiąca. I wiecie co? To nie jest nasze ostatnie słowo – dodał Morawiecki.
Nie obyło się też bez wskazania wroga, który rzekomo ma odpowiadać za szalejącą inflację.
– Do tego wszystkiego dochodzi nieracjonalna polityka klimatyczna Unii Europejskiej i powstawanie spekulacyjnej bańki cen energii CO2. Jeszcze cztery lata temu uprawnienia kosztowały 7 euro za tonę CO2. Dziś jest to już 77 euro. To automatycznie przekłada się na wyższe koszt żywności, materiałów budowlanych itd. – powiedział szef rządu.
Czyli będzie po staremu. Rząd wpompuje w rynek dodatkową partię pustego pieniądza, tym razem po pretekstem walki z inflacją. I dalej będzie wadził się z Unią Europejską.
Naprawdę, najwyższy czas się bać.










