Im słabszy PiS, tym bardziej radykalnie wypowiadają się jego politycy. Zwłaszcza w sprawach związanych z Unią Europejską. W pewien sposób to nawet zrozumiałe. To Bruksela konsekwentnie upomina się o przestrzeganie praworządności w Polsce. I to także Bruksela ma w swoich rękach narzędzia mogące poskromić autorytarne zapędy akolitów Kaczyńskiego.

Jeśli Kaczyński chce dalej samowładnie rządzić w Polsce, to musi pozbyć się nadzoru Brukseli. Stąd też coraz częściej dobiegające z kręgów polityków zbliżonych do lidera PiS zachęty do Polexitu. Polacy chcą jednak pozostać w Unii, dlatego oficjalne wystąpienie, tak jak to niegdyś zrobiła Wielka Brytania, nie jest możliwe. PiS próbuje więc dokonać Polexitu niejako tylnimi drzwiami. Metodą faktów dokonanych.

Reklamy

Tak też można zrozumieć wywiad, jakiego Zbigniew Ziobro udzielił brytyjskiemu dziennikowi „Financial Times”. Ziobro próbował przekonać czytelników, że Polska jest właśnie poddawana „szantażowi” i „dyktatowi” ze strony instytucji unijnych.

– Nigdy nie zgodzimy się, aby Polska miała status kolonii – zapewnił buńczucznie minister sprawiedliwości.

– Odpowiedzią na unijny szantaż powinno być polskie weto we wszystkich sprawach, które wymagają w UE jednomyślności. Polska powinna też zrewidować swoje zaangażowanie w politykę klimatyczno-energetyczną UE, której konsekwencją są drastyczne podwyżki cen energii – dodał Ziobro.

– Jeżeli ten spór się nasili, będę domagał się tego, by Polska zawiesiła wpłaty do UE. Byłoby to uzasadnione, ponieważ UE bezprawnie odmawia nam środków ze wspólnego budżetu, do którego również się dokładamy – przekonuje lider Solidarnej Polski.

Gdyby plan Ziobry wprowadzono w życie, to faktycznie oznaczałoby to Polexit. Dokonany z całkowitym pominięciem woli Polaków. Do tego jednak PiS już zdążył nas przyzwyczaić.

Poprzedni artykułTo już pewne?! PiS nie dostanie unijnych pieniędzy???
Następny artykułA to dobre! Rząd odcina się od Ziobry?!