Zdumieni Polacy mogą od kilku tygodni posłuchać w rozgłośniach radiowych reklamy PKP, w której słyszymy peany pochwalne na rzecz lokomotyw Griffin, produkowanych przez Newag. Rozradowana panienka cieszy się, że może teraz jeździć z prędkością do 160 km/h. Problem w tym, że ta kampania nie ma sensu a PKP wyrzuca pieniądze w błoto.

Wydaje się, że owa obrzydliwa kampania to element działań rządu, które zmierzają do promowania swojego wizerunku. Ale nie dość, że te lokomotywy zostały zamówione już dawno to nie są żadnych osiągnięciem jak na warunki kolei. Takie prędkości to po prostu standard i chwalenie się nimi przez kolej to trochę tak, jakby powiedzieć, że samochód osobowy może jechać 90 km/h.

Reklamy

Kampania reklamowa to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Lepiej by było, gdyby PKP popracowało nad punktualnością połączeń, która jest tragiczna i żeby poprawić system informatyczny, który odpowiada za sprzedaż biletów, bo nie potrafi on do dzisiaj równomiernie rozkładać pasażerów po pociągu i często zdarza się, że pół wagonu jest upchane jak śledzie a drugie pół … puste.

PKP ma też wielki problem z tym, że do wielu miejsc dojeżdża dłużej niż za komuny (o przedwojennych połączeniach nie wspominamy z litości).

Kampanie reklamowe państwowych spółek powinny być surowo zakazane – bo to chwalenie się jest naprawdę żenujące.

Poprzedni artykułIle Polacy tracą przez Jarosława Kaczyńskiego?
Następny artykułPSL chciał Polakom dać tańszy prąd. PiS to zablokował