Jacek Kurski ma ochronę, która zajmuje się nie tylko jego bezpieczeństwem, ale też robi sprawunki i realizuje rozkapryszone polecenia żony i jego samego. Dogląda domu, jeździ i załatwia. Innymi słowy Kurscy mają i ochroniarzy i służących. Dlaczego jednak prezes TVPiS korzysta z ochrony i tworzy to swojego rodzaju bizancjum?

Ochrona Kurskiego wynika ze strachu przed tym, że ktoś w Polsce będzie na tyle miał dość propagandy i kłamstw, że postanowi coś z tym zrobić. Kurski pełni przecież nieformalną, ale realną funkcję ministra propagandy pisowskiej rzeszy. Ochrona jego, by mógł skupić się na sianiu propagandy, to dla Kaczyńskiego rzecz kluczowa.

Reklamy

Przy okazji wyszły też niskie cechy moralne, brak charakteru i prowincjonalność Kurskiego. Posługiwanie się ochroną jak służącymi świadczy o tym jak nisko upadł, jak bardzo stawia się ponad resztą społeczeństwa. Chce być panem, chociaż jest zwykłym propagandzistą, niskich, prymitywnych lotów.

Kurski jest dla Kaczyńskiego dobrem, które trzeba szczególnie chronić. Dla Polski to dobro prezesa PiS oznacza jednak siewcę nienawiści, sprawcę podziałów, inspiratora ataków. Ochrona pilnuje tak naprawdę, by sprawnie realizował swoją chorą misję nienawiści za pośrednictwem środków masowego ogłupiania społeczeństwa.

Poprzedni artykułSuski spróbował wykpić opozycję. Tylko coś mu nie wyszło
Następny artykułTak działa nienawiść rozsiewana przez PiS. Kwiaciarnia odmówiła sprzedaży Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy