Szydło ma kłopoty. Oficer BOR ujawnia prawdę o wypadku Seicento

Beata Szydło i jej otoczenie kłamało w sprawie wypadku z Seicento. Niewinny kierowca jest ciągany kilka lat po sądach bo władza oszukała Polaków.

Pan Piotr Piątek zdecydował się na publiczne ujawnienie faktycznych okoliczności wypadku w Oświęcimiu. Chce żyć w prawdzie. Jego postawa jest wyrazem skruchy związanej ze złożeniem nieprawdziwych zeznań, wyrzutów sumienia spowodowanych świadomością, że oskarżona o spowodowanie wypadku została niewłaściwa osoba – powiedział adwokat oficera BOR, który ujawnił, że w sprawie wypadku w Oświęcimiu rząd i oficerowie BOR kłamali.

Reklamy

Oficer BOR potwierdza wersję kierowcy Seicento. Syreny i sygnały dźwiękowe nie były włączone wizerunkowych. „Żeby ludzie nie widzieli, że władza „się wozi i panoszy”. Za każdym razem, gdy jeździłem do domu pani premier, nie włączaliśmy syren. Jechaliśmy po cichu, żeby nie wzbudzać sensacji” – powiedział Gazecie Wyborczej.

Każdy z nas był osobno przesłuchiwany, ale wcześniej wiedzieliśmy, co mamy zeznawać. Ja sobie zdawałem sprawę, że chcąc dalej pracować i awansować musiałem mówić to, co reszta – powiedział Piotr Piątek, oficer BOR.

Wersję dotyczącą okoliczności wypadku przekazał im dowódca zmiany. – On zarządził, jak mamy jechać i jak mamy mówić… – podsumował Piątek.

Z powodu kłamstw BOR i samej Szydło niewinny człowiek, kierowca Seicento, ciągany jest kilka lat po sądach. Od samego początku mówił, że kolumna rządowa nie miała włączonych sygnałów świetlnych i dźwiękowych, nie mógł więc ani ich widzieć ani spodziewać się że będzie tak się zachowywać na drodze.

Przerażające jest zachowanie samej Szydło, która do dzisiaj nie pomogła poszkodowanemu i brnęła w wersję, że kolumna jechała na sygnałach.