„Ani kroku w tył.”

Najpierw zaprzeczał publicznie, że Polska ma oprogramowanie do włamywania się na smartphony Pegasus wiceszef służb PiS Maciej Wąsik. Potem to samo robił wiceminister sprawiedliwości Michał Woś, który podpisał przekazanie pieniędzy na ten cel. Na koniec fake newsem nazwał posiadanie Pegasusa przez Polskę i włamywanie się na telefony opozycjonistów sam premier Mateusz Morawiecki.

Reklamy

Sugerował on, że to inne rządy, a dokładniej rosyjski, włamywać się mogły przy użyciu tego oprogramowania, aby wpływać na przebieg wyborów w Polsce. A wtedy, cały na biało (nawiązanie do słynnego żartu), wszedł szef Jarosław Kaczyński i powiedział, że Polska ma Pegasusa, że owszem włamywała się na telefony szefa sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej (Platforma plus przystawki) w 2019 r. senatora Krzysztofa Brejzę, bo był on zamieszany w afery. I wszystko – zdaniem Kaczyńskiego – jest w porządku. To że inwigilowano go Pegasusem, przez 24 godziny na dobę w okresie od kwietnia do października 2019 r. w czasie trwania kampanii wyborczej, to oczywiście niefortunny zbieg okoliczności. To, że Brejza mimo takiej totalnej inwigilacji (telefonu, SMS-ów, maili, zapisów rozmów komunikatorów i wszystkich rozmów jakie odbywane były w okolicy aparatu – Pegasus także rejestruje obraz z kamer) nie dostał żadnych zarzutów, nie był nawet wzywany na przesłuchanie pokazuje o co naprawdę chodziło.

Na dodatek pretekstem do zastosowania wobec niego broni (taki status ma oprogramowanie Pegasus) były wyjaśnienia (a więc to co mówi osoba związana z PiS, której postawiono zarzuty, która może kłamać zgodnie z polskim prawem), która twierdziła iż umożliwiła Brejzie zakup tabletu za… 300 złotych. Taki pretekst posłużył do półrocznej, bezprawnej inwigilacji Brejzy. Dlaczego Kaczyński „wsypał” swoich podwładnych? Sprawa wydaje się prosta. Przekazuje im komunikat, że nie ma możliwości oddania władzy i spokojnego życia w opozycji. Oddanie władzy będzie oznaczać, dla czołówki PiS, wiele lat spędzonych w więzieniu. Na razie, wobec bierności władzy PiS, specjalną komisję do zbadania afery z totalną inwigilacją opozycji, powołał Senat RP. Specjalne działania w tej sprawie podjął również Parlament Europejski. Na celowniku jego jest nie tylko Polska, ale również Węgry, gdzie Pegausa używano przeciwko dziennikarzom i politykom opozycji.

PiS ma coraz poważniejszy problem z aferą podsłuchową. Na razie wiadomo, że bezprawnie (nie można w Polsce używać Pegasusa zgodnie z prawem) inwigilowano również adwokata Romana Giertycha (reprezentuje wielu czołowych polityków Platformy w sądach), a także był adwokatem austriackiego biznesmena, który oskarżał Jarosława Kaczyńskiego (notabene kuzyna jego żony), że oszukał go na wiele milionów złotych i wyłudził dodatkowo 50 tys. zł.  A także prokurator Ewę Wrzosek (znana z tego, że chciał prowadzić śledztwo w sprawie nielegalnej organizacji wyborów prezydenckich w trakcie lockdownów w 2020 r.) i Michała Kołodziejczaka, szefa rolniczej partii AGROunia, której boi się PiS, a także Tomasz Szwejgierta, współautora biografii szefa Bezpieki PiS Mariusza Kamińskiego, zastępcę redaktora naczelnego portali Wiesci24.pl i sluzbyspecjalne.com.

W 1974 r. prezydent Richard Nixon ustąpił ze stanowiska prezydenta. Powodem dymisji  była nieudana próba zainstalowania podsłuchu w siedzibie sztabu wyborczego amerykańskiej Partii Demokratycznej w Waszyngtonie. Siedziba ta była budynku w kompleksie Watergate, stąd nazwa całej afery.

W Polsce podsłuchiwano, totalnie, nie tylko w pracy osoby, które były i są przeciwnikami politycznymi PiS. Ile osób w sumie padło ofiarą takich działań? Czy w ogóle byli wśród nich terroryści? Wiele wskazuje, że Pegasusa (bardzo drogi program, którego życie kosztuje kilkaset tysięcy złotych za każdym razem) PiS używał tylko przeciwko swoim wrogom.

Na razie ustalenia o nielegalnym użyciu Pegasusa pochodzą z kanadyjskiego laboratorium CiztizenLab. Aby sprawdzić czy było się inwigilowanym Pegasusem trzeba wygenerować plik do analizy ze swojego Iphona i badacze sprawdzają czy były na niego włamania. W ten sposób mogą sprawdzić swoje telefony tylko ci, którzy używali telefonów Iphone. Pegasusem włamywano się jednak też na telefony z systemem operacyjnym Android, w takim wypadku, niestety nie ma możliwości na razie prosto stwierdzić włamania. CitizenLab ma bowiem metodę badania telefonów z systemem operacyjnym Iphona, ale już nie Androida. Wynika to z faktu, że Android jest oprogramowaniem otwartym, czyli każdy może je modyfikować. Jakakolwiek zmiana oprogramowania na Iphone jest zwyczajnie niemożliwa więc łatwo znajdować włamania.

Włamania na Iphone były zresztą możliwe dlatego, że użytkownicy telefonu instalowali niesprawdzone aplikacje. Pegasus do włamywania się na telefony używa „dziur” w popularnych darmowych komunikatorach WhatsApp czy Signal.

W pierwszych wersjach Pegasusa, aby zainfekować swój telefon nim trzeba było być nieostrożnym i kliknąć w odpowiednio spreparowany link. Teraz jednak już wystarczy niesprawdzona „darmowa” aplikacja, która otwiera drzwi programom szpiegującym. Bezpiecznym komunikatorem, tropiącym „Pegasusa” (sprawdza przed każdym połączeniem czy mikrofon lub kamera nie są zhakowane) i inne aplikacje hakujące telefon jest Usecrypt, ale nie każdy chce płacić za bezpieczne i prywatne rozmowy 65 złotych miesięcznie.

To co zrobił PiS Jarosław Kaczyński politykom opozycji musi się dla nich skończyć wieloletnim pobytem w więzieniu, albo w ogóle cała demokracja w Polsce będzie fikcją. Pomysł, że można urządzić przeciwnikom politycznym totalną inwigilację i w zasadzie przejść nad tym do porządku dziennego pokazuje ogrom zepsucia życia publicznego w Polsce.

Na koniec słynny żart z początku tekstu. Wpada facet do gabinetu dyrektora cyrku i wykrzykuje:

– Panie, mam taki numer, że ludzie oszaleją! Zrobię z  pana milionera!

–  Mam dobry program i nie potrzebuję żadnych nowych numerów – odpowiada dyrektor.

– Niech pan posłucha przez 30 sekund, na pewno pana przekonam. Niech pan sobie wyobrazi cały sufit cyrku obwieszony balonami. Balonami z gównem. A na arenę wjeżdżają konie. Na każdym koniu amazonka. Z łukiem. I amazonki zaczynają galopować w koło. Unoszą łuki. Zaczynają strzelać do balonów. Przebijają je po kolei, a całe gówno spada na dół. Przebijają wszystkie. Na dole wszystko jest nim pokryte. Widzowie w gównie, arena w gównie, orkiestra w gównie, konie w gównie, amazonki w gównie. I wtedy wchodzę ja… Cały na biało. Tak właśnie wygląda dziś PiS, scena polityczna. A ten koleś na biało to Jarosław Kaczyński.

Właśnie dlatego dał swoim współpracownikom jasny sygnał: albo trzymamy władzę, albo wieloletnie więzienie. Innych scenariuszy nie ma.

Jan Piński

Autor jest redaktorem naczelnym Wiesci24.pl

Poprzedni artykuł„PiS jest ubecką wdową”. Prof. Matczak wyjaśnia dlaczego Kaczyński buduje totalitaryzm
Następny artykuł„Miśka ryżu Morawieckiego” w Lublinie. Czyli jak internauci kpią z nieudolnego premiera