Morawiecki i Kaczyński pojechali pociągiem do Kijowa. Granica między brawurą a głupotą jest bardzo wąska!

Premier i dyktatorek z kraju NATO jadą na Ukrainę, gdzie toczy się największa wojna od czasu drugiej wojny światowej i robią to mimo sprzeciwu państw sojuszniczych. Granica między głupotą a brawurą jest bardzo wąska – tak jeden z internautów skomentował wyjazd Kaczyńskiego i Morawieckiego do Kijowa.

Według naszych informacji, wyjazd prezesa PiS to element strategii politycznej obliczonej na duży wzrost poparcia w Polsce w celu wykorzystania antyrosyjskich nastrojów. Nie jest bynajmniej wykluczone, że działania te są uzgodnione… z Rosją, bo wśród jadących jest też przyjaźniący się z Organem premier Słowenii, który za chwilę ma w swoim kraju wybory. To znaczą, że całość może być rosyjską ustawką.

Reklamy

Być może pociąg z Kaczyńskim zostanie pozornie ostrzelany – ocalały Kaczyński wróci do Polski i będzie chodził w glorii ocalałego z wojny człowieka. Oczywiście to teatralne i głupie, ale taki scenariusz idealnie pasuje do elektoratu PiS.