Gdyby Kaczyński zdążył zrealizować plan wyjścia z UE, dzisiaj mielibyśmy tu Rosję

Gdy Pawłowicz mówiła, że UE jest dla niej szmatą, Ziobro wspominał o unijnej agresji, Suski o brukselskim okupancie, z tła Szydło znikały flagi UE, dla Dudy UE była wyimaginowaną wspólnotą, Kaczyński mówił o IV Rzeszy na bazie UE – symetryści też pąsowieli na słowo „putinizacja” – napisał Przemysław Szubartowicz.

To prawdziwe i ważne słowa. Ale idźmy krok dalej. Co by było, gdyby Kaczyńskiemu udałoby się to, co Rosjanom w Wielkiej Brytanii i wyszlibyśmy z Unii Europejskiej? Co, gdyby przejęto media, sądy i zniszczono ostatnie przejawy niezależności politycznej, jak to stało się w Rosji? Wtedy w Polsce panowałaby zupełnie inna narracja. Ukraina zostałaby odcięta, granica zamknięta a Ukraińcy nie mieliby gdzie uciec, bo Polska Kaczyńskiego byłaby jak Polska Putina.

Reklamy

Może na polskich masztach nie powiewałyby flagi rosyjskie, ale Orban wyszedłby z koncepcją nowego Układu Warszawskiego, może nie mielibyśmy oddziałów rosyjskich w bazach, ale mówiono by o Wielkiej Białej Europie, może nie byłoby rosyjskiego w szkołach, ale już Serbia, Węgry, Polska i Białoruś stanowiłyby oś państw wspierających Rosję.

A Ukraina? Samotna, odcięta, poddałaby się szybko. Na szczęście Kaczyńskiemu się nie udało.