Kompromitacja Kaczyńskiego. Nie był podczas przemówienia Bidena, bo… siedział w domu

Cały polski światek medialny zastanawiał się, dlaczego Jarosław Kaczyński nie był obecny w sobotę na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie. W chwili, kiedy przemawiał tam Joe Biden.

Reklamy

– Gdy do Polski, w czasach pokoju, przyleciał D. Trump, J. Kaczyński dumnie wypinał pierś w pierwszym rzędzie. Gdy za naszą granicą toczy się wojna, a do Polaków przemawiał J. Biden, wicepremier ds. Bezpieczeństwa zniknął… Ktoś wie dlaczego? – pisał na Twitterze Marcin Kierwiński z PO.

Powszechnie uznano, że amerykański prezydent po prostu nie chciał się spotkać z Kaczyńskim. I temu drugiemu pozostało po prostu dostosowanie się do woli gościa z Waszyngtonu.

Jednak PiS nie byłby sobą, gdyby nie przedstawił oficjalnego wytłumaczenia całej sytuacji. Przy okazji narażając szefa Zjednoczonej Prawicy na całkowicie zasłużoną śmieszność.

– Nie ma sensu dopatrywać się sensacji. Po prostu wicepremier Kaczyński spędził popołudnie w oczekiwaniu na wynik testu na COVID-19. Póki nie było wyniku, to siedział w domu. Wieczorem odebrał negatywny wynik testu, ale wolał unikać kontaktu i przebywania w tłumie – poinformował rzecznik PiS, Radosław Fogiel.