O co chodzi z tą „misją NATO na Ukrainie” Kaczyńskiego? Nie chcą jej nawet Ukraińcy…

W rozmowie z dziennikarzami prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyznał, że nie ma pojęcia o co chodzi w pomyśle „sił pokojowych NATO” zgłoszonym przez Jarosława Kaczyńskiego.

Reklamy

– Nie rozumiem jeszcze do końca tej propozycji. Nie potrzebujemy zamrożonego konfliktu na terytorium naszego państwa – wyjaśniłem to na spotkaniu z naszymi polskimi kolegami. Wiem, że kontynuowali tę retorykę – zauważył ukraiński prezydent.
Ciekawe, że o ile media sympatyzujące z PiS dużo pisały o propozycji Kaczyńskiego, to o słowach Zełenskiego wspomniały ukradkiem.

– Czy choć jeden piejący z zachwytu nad wyprawą Kaczyńskiego do Kijowa i jego propozycją, napisze teraz, po wypowiedzi Zełeńskiego, że trzeba ocenić ją jako nieudaną i bezsensowną? Choć jeden. Nie ma chętnego? Bo im dzioby służą właśnie tylko do piania pod adresem władzy – celnie zauważył politolog, prof. Marek Migalski.

Jeszcze dalej poszedł Radosław Sikorski.

– To może być coś groźniejszego niż nieuzgodniony wybryk. Prezydenta Zelenskiego niepokoi to, że pomysł jest nadal promowany mimo jego sceptycyzmu. Chciałbym się dowiedzieć czy ktokolwiek z rządu PiS omawiał go z premierem Orbanem – zadał trafne pytanie były minister spraw zagranicznych.