Służby specjalne PiS nadal prześladują polskich dziennikarzy

Pomimo wojny na Ukrainie i bardzo trudnej sytuacji w Polsce, służby specjalne PiS nie przestają zajmować się dziennikarzami, którzy krytykują władzę. Według naszych informacji operacje są na tyle rozwinięte, że niekiedy brakuje funkcjonariuszy do ich prowadzenia.

Funkcjonariusze służb specjalnych PiS są zaangażowani w zbieranie materiałów kompromitujących dziennikarzy. Badane są m.in. wątki dotyczące życia seksualnego, dzieci, ewentualnego używania środków odurzających oraz kwestie finansowe. Kilkudziesięciu dziennikarzy było objętych specjalną kwerendą w bankach, badano między innymi wpływy na konta.

Reklamy

Paranoja władzy na temat dziennikarzy przeraża – są to bowiem czysto putinowskie wzorce, przeniesione z Rosji. Niezależni dziennikarze mają być poddani represjom polegającym na przykład na ograniczaniu dostępu do zleceń i środków finansowych.

Wszystko po to, aby ludzie jak najmniej wiedzieli o grzech władzy. Co budzi zainteresowanie polityków PiS? Na przykład źródła pozyskiwania informacji o działaniach i grzechach polityków. A tych jest sporo. W rządzie polskim funkcjonuje na przykład homolobby, mówi się o obecności osób które podejrzewać można o poważne przestępstwa obyczajowe – na stanowiskach ministerialnych. Potwierdzeniem tego faktu jest metoda, jaką stosuje Kaczyński do zarządzania ludźmi: haki.

Służby specjalne nie są jednak jednolite i wielu funkcjonariuszy nie zamierza milczeć. Informacje o inwigilacjach są przekazywane na zewnątrz, wyciekają. Niektóre polecenia przełożonych zostały nagrane (PiS unika tworzenia dokumentacji).