Ujawniamy plan Kaczyńskiego: Polacy mają być biedni, abym mógł ich kontrolować

Jeśli ktoś myśli, że ubożenie Polaków jest przypadkowe i nie wynika z zaplanowanych i celowych działań to się grubo myli. Odbieranie pieniędzy Polakom ma swój jasno określony i ściśle zaplanowany cel. Plan Kaczyńskiego, bazujący na dokładnie tych samych podstawach co plan Putina czy wcześniej Stalina albo sanacji jest bardzo prosty: wszyscy mają być biedni a rząd ma rozdawać pieniądze i przywileje po to, aby kontrolować tłumy.

Weźmy na przykład gigantyczne zyski koncernów paliwowych. Czy to przypadek, że zwiększenie sprzedaży o 2% przyniosło największego koncernowi paliwowemu ponad 50% zysku? Nie, owe 50% zysku to pieniądze ukradzione Polakom z kieszeni na skutek wysokich cen paliw. Jest to typowe okradanie narodu, tym razem nie w formie podatku a po prostu opłaty za paliwo.

Reklamy

Weźmy ceny energii. Czy to przypadek, że PiS zablokował rozwój energetyki wiatrowej, która dałaby tanią energię Polsce? Nie, to po prostu okradanie Polaków z ich ciężko zarobionych pieniędzy.

Im mniej pieniędzy zostanie w kieszeni Polaków, tym bardziej Kaczyński będzie mógł nas kontrolować. Tym większą zależność będziemy mieli od rządu. Tym więcej trzeba będzie się uzależnić od pomocy państwa. Tym większe znaczenie będą miały miejsca pracy od rządu.

Kaczyński nienawidzi prywaciarzy, jak pogardliwie mówi o prywatnych firmach. Jego interesuje kontrola totalna nad każdym przejawem życia. Nie żadna demokracja, ale totalitarne sprawowanie władzy. Po to mu są duże firmy. Po to chce zniszczyć wolne sądy, żeby kontrolować każdego Polaka. Kto się sprzeciwi – do więzienia. Po to mu potrzebna prokuratura – żeby każdego mieć w garści i wysyłać prokuratorów na Polaków. Po to mu media, aby kłamać, kłamać i jeszcze raz kłamać. Już jest taki kraj blisko Polski – to Rosja. Rośnie drugi – to Węgry.

Po to Kaczyński zbratał się z Orbanem, po to Morawiecki flirtuje z Le Pen….

Celem jest totalna kontrola nad wszystkim i wszystkimi. Oto ostateczny plan dyktatora z Żoliborza.