Czas ostro piętnować fałszowanie historii przez PiS

Jarosław Kaczyński chciał zastąpić bohaterów polskich przemian fałszywymi postaciami, które nie odegrały w procesie przejmowania od komunistów władzy żadnego znaczenia. Wałesę miał zastąpić Lech Kaczyński, rolę innych działaczy Solidarności przejmował Kornel Morawiecki. PiS próbuje fałszować historię na wiele sposób, przedstawiać swoją, kłamliwą wersję wydarzeń, które doprowadziły do tego, że Rosjanie wycofali się z Polski a partia komunistyczna straciła władze.

Proces ten zaczął się już w latach dziewięćdziesiątych, gdy Jarosław Kaczyński przez półtora roku spotykał się z rosyjskim szpiegiem. Pił z nim wódkę, a Rosjanin rozbudzał w nim żądzę władzy. Kaczyński nigdy nie przyznał się o czym rozmawiano, ale wiadomo że po tych spotkaniach jego zachowanie uległo zmianie i zaczął gwałtownie zwalczać m.in. Wałesę.

Reklamy

Po co PiS własna wersja historii? Chce sobie wychować nowe pokolenia wyborców, szczególnie tych mniej świadomych, na wsi i poza dostępem do informacji. Na szczęście wielką przeszkodą w tym działaniu jest internet, młodzi ludzie widzą dużo więcej z sieci niż PiS zdąży skłamać w podręcznikach historii.

Lech Kaczyński i Jarosław Kaczyński to postaci marginalne w polskiej historii. Pierwszy był miernym prezydentem, drugi jest parodią dyktatora, któremu ciągle nic się nie udaje zbudować. Potrafi tylko niszczyć. Dlatego po odebraniu im władzy, przykładym ukaraniu, trzeba będzie przywrócić prawdę historyczną a okres władzy Kaczyńskich określić jako tragiczny dla Polski.

Czas też ostro piętnować fałszowanie historii przez PiS. Telewizja pisowska jest pełna fałszywych autorytetów, którzy za pieniądze kłamią jak najęci. Trzeba ich wskazywać i dopilnować, by wyrzucić z życia publicznego. Za fałszowanie historii kara jest tylko jedna – piętno zdrajcy i kolaboranta reżimu.