Polityczne górnicze złoto Morawieckiego: żeruje na tragedii górników

Mateusz Morawiecki w bardzo drogiej kurtce z napisem KPRM pojawił się w kopalni, w której doszło do tragedii i zginęli górnicy. Po raz kolejny premier udowadnia, że nie ma dla niego nic ważniejszego niż ładne zdjęcia i zarabianie politycznych procentów poparcia. Bo jego obecność tam nie pomoże a tylko dezorganizuje pracę.

Pojawienie się Morawieckiego w kopalni można odebrać tylko w jeden sposób: negatywnie. Sytuacja górników oraz ich rodzin jest wystarczająco zła, żeby jeszcze na miejscu pojawiał się sądownie certyfikowany kłamca, który tak naprawdę wcale realnie nie interesuje się sytuacją, tylko chce się umieścić w kontekście tragedii i rzekomej pomocy jakiej udziela.

Reklamy

Warto zdawać sobie sprawę z tego, że gdyby pieniądze, które wydano na przyjazd Morawieckiego z całą świtą wydano na pomoc rodzinom górników, byłoby to już konkretne i realne wsparcie. 

Zachowanie premiera to najgorsze, najbardziej obrzydliwe wzorce z podręcznika kłamliwego polityka: być wszędzie tam, gdzie są kamery, być na ustach Polski. Rodzinom zmarłych nie potrzeba oślizgłych kłamliwych polityków, panie Morawiecki. Niech pan zabiera swoją drogą kurteczkę z firmowym logo do swoich miernych strategów i pogada o misce ryżu.

Żenujące i obrzydliwe!

W środę w kopalni Pniówek na Śląsku doszło do zapalenia metanu i dwóch wybuchów. Zginęły cztery osoby, kilkanaście jest ciężko rannych.