Budżet to tylko świstek papieru? Morawiecki zadłuża Polskę wykorzystując luki w prawie

Polska PiS staje się coraz bardziej państwem fikcji. Widać to choćby po wysokości długu budżetowego. Morawiecki pożycza na prawo i lewo, starannie omijając kontrolę parlamentu. I w tym celu tworzone są rozmaite rządowe fundusze. Niemniej jednak zobowiązania Polski rosną w szalonym tempie.

Reklamy

Jak zauważa portal Business Insider dwa lata temu faktyczny dług Polski poza budżetem wynosił ok. 55 mld złotych. Na koniec 2021 r. było to już… 260 mld. – To efekt masowego tworzenia specjalnych funduszy Banku Gospodarstwa Krajowego. Kontrolę nad nimi ma rząd, a parlament nie ma nic do powiedzenia – piszą dziennikarze.

– Wypychanie wydatków poza budżet państwa znacząco utrudnia ich bieżące monitorowanie i kontrolę. Przykładowo tegoroczny plan finansowy prowadzonego przez BGK funduszu covidowego w grudniu 2021 r. nie był znany nawet Ministerstwu Finansów – zauważa Marcin Kujawski, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.

Konsekwencje są jasne. Rośnie różnica między oficjalnie przedstawianą przez urzędników Morawieckiego wysokością długu publicznego, a liczbami przedstawianymi przez Unię Europejską.

Oficjalnie państwowy dług publiczny to 1,15 bln zł. Zdaniem jednak Brukseli łączny dług polskich instytucji rządowych i samorządowych to już 1,41 bln zł. Oznacza to że w ciągu roku nasze zobowiązania urosły o 5 proc.. W porównaniu z 2017 r. dług wzrósł o 40 proc. Zaś w 2012 r. dług był niższy aż o 65 proc.!