PiS się doigrał. Już nawet nie ma gdzie pożyczać pieniędzy?!

Ekonomiści szacują że by zaspokoić rozdęte wydatki rządu Morawieckiego, Polska będzie musiała pożyczyć z rynku obligacji okrągły bilion złotych.

Reklamy

– To jest realna skala potrzeb budżetu państwa, a w którą nie wliczamy również kosztownych inicjatyw, jak inwestycje w lądowe elektrownie wiatrowe, farm solarnych, wiatraków na morzu, czy być może elektrowni jądrowej. To są inwestycje, które w związku z wojną będą musiały być przemyślane i przynajmniej w jakiejś części wdrożone – wylicza Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP.

Pozostaje tylko pytanie, skąd PiS weźmie te pieniądze? Najwyraźniej bowiem nie ma już chętnych, chcących pożyczać Morawieckiemu. Rząd bowiem już „zapchał” rynek obligacji, emitując w nadmiarze papiery dłużne. Na dodatek coraz więcej pieniędzy z budżetu jest przeznaczanych na obsługę długu. Tylko w tym roku w ten sposób zostanie wydanych 49 mld zł. Co gorsza, oznacza to lawinowy wzrost, bo wcześniej zakładano że zadłużenie pochłonie zaledwie 20 mld zł.

– Kiedy pracowałem w Ministerstwie Finansów, to były takie żarty na stołówce. Że problem będzie, jak zaczną nam wypłacać wynagrodzenie w obligacjach. Tu widzę pierwszy krok. Zamiast dotacji, obligacje, potem zamiast wynagrodzeń obligacje, itd. – żartuje ekonomista Sławomir Dudek.

Problem tylko w tym, że kondycja finansowa Polski przestaje być tematem do żartów.