PiS ma kłopot z Solidarną Polską. Bez niej jednak jeszcze większy

Nawet uważni obserwatorzy sejmowej polityki nie potrafią zrozumieć, dlaczego Solidarna Polska ciągle jeszcze znajduje się w szeregach Zjednoczonej prawicy. Zbigniew Ziobro przecież od dawna gra wyłączni na siebie, sabotując prace rządu Mateusza Morawieckiego.

Reklamy

Bliski rozwiązania tej zagadki jest były senator PiS, Jan Maria Jackowski. Wyrzucony zresztą z klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.

– W PiS-ie dojrzewa, przynajmniej w części aparatu, takie przekonanie, aby wypchnąć jednak Solidarną Polskę, tym bardziej, że Solidarna Polska wbrew oczekiwaniom aparatu zdobyła wiele mandatów w wyborach do Sejmu – mówi Jackowski.

– Z drugiej strony jest świadomość, że bez Solidarnej Polski nie ma większości w Sejmie, po drugie PiS bez mocnego skrzydła eurosceptycznego i bez Solidarnej Polski co najmniej 5-6 punktów proc. straci. To jest pytanie: czy chcemy mieć mały klub i być w opozycji, i podlegać rozliczeniom – dodaje.

A jak przekonuje Jackowski, po utracie władzy przez PiS rozliczenia nie będą w żadnym wypadku fikcją. – Tym razem moim zdaniem będzie wyjątek od reguły, która była do tej pory – przekonuje Jackowski.

Słowem, Ziobro może bruździć ile chce. Jego obecność zapewnia spokój politykom PiS.

Do czasu.