Minął miesiąc od ogłoszenia rewelacji o rzekomym zamachu w Smoleńsku. I nic, nawet Trotyl milczy

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że podjęte zostaną konkretne działania. Macierewicz przekonywał, że w Smoleńsku wybuchła bomba. Nie wydarzyło się nic, po miesiącu góra urodziła mysz.

Reklamy

PiS uczyniło z wypadku lotniczego w Smoleńsku coś w rodzaju karykatury sekty. Śmieszny a wręcz żałosny jest lider tej sekty, jeszcze śmieszniejszy wicekapłan Macierewicz, a wyznawców kultu smoleńskiego trudno znaleźć nawet wśród zwolenników PiS.

Śmiesznie wyglądały też próby poważnego komentowania raportu Macierewicza przez polityków PiS. Miernota Kaleta opowiadał na przykład RMF FM jak to zespół prokuratorów bada od wielu lat sprawę i jak nadal nie może dojść do prawdy, bo nie ma wraku. Zabawne by to nawet było, gdyby nie fakt że za opowiadanie takich bzdur wiceminister Miernota otrzymuje pieniądze z naszych kieszeni.

Każda sekunda zajmowania się tą sprawą przez rząd to czas stracony dla Polski. Każde zdanie szopki smoleńskiej służy odwracaniu uwagi społeczeństwa od prawdziwych problemów, a do tych należy inflacja, wywołana przez PiS i idący za tym kryzys gospodarczy.

Bezrobocie, bieda i wysokie ceny to nowa polska rzeczywistość programu Polska w ruinie. Smoleńsk to tylko zasłona dymna.