Mateusz Morawiecki, który atakuje informatyków, pokazuje jak bardzo nie nadaje się na stanowisko premiera. Głupota takiej konstrukcji myślowej jest oczywista – jeśli premier chce zniszczyć jeden z zawodów przyszłości, opokę nowoczesnej gospodarki, źródło dużych przychodów państwa, napuszczając Polaków na dobrze zarabiających informatyków, to w efekcie działa na szkodę Polski. I to na kilku poziomach.
Który z doradców wymyślił, by zaatakować informatyków, nie wiadomo. Ale zaakceptowanie tego pomysłu przez Morawieckiego pokazuje wyjątkową głupotę premiera. Polska, aby się rozwijać, potrzebuje milionów informatyków. Powinniśmy robić wszystko, aby co drugi lub co trzeci uczeń wchodził do tej branży – był programistą, administratorem, specjalistą do spraw sieci, grafikiem… Każdy zawód z nowoczesnymi technologiami rozwinie Polskę. Każdy uczeń, który wzorem swoich rodziców pójdzie na zasiłek, to z kolei strata dla kraju.
Morawiecki okazuje się być bardzo krótkowzroczny. Nawet jeśli kłamie i robi to wszystko pod publiczkę, to mimo wszystko jest to działanie na szkodę kraju. Dworczyk, Maliszewski i i cała ta banda doradców w krótkich spodenkach powinna zostać posadzona za takie pomysły na wiele lat do więzienia. Uderzają bowiem w same podstawy rozwoju, w opokę tego, co może przynieść temu krajowi jakieś korzyści.
Polska PiS to kraj biedy i zależności od zasiłków. Takiego kraju nie chcemy. Potrzeba nam ludzi odważnych, dobrze zarabiających i rozwijających nowe technologię. Ze słów Morawieckiego wynika, że chciałby Polskę cofnąć do czasów średniowiecza. Zatrzymać cały postęp.
Głupota. Czysta głupota. I wysuwać takie pomysły może tylko głupiec.











