Jarosław Kaczyński jest w kompletnej defensywie. Upadająca gospodarka, rosnące bezrobocie, inflacja, problemy z bezpieczeństwiem kraju a przede wszystkim kolaboracja z politycznymi sojusznikami Putina w Europie obciążają go bardzo mocno. PiS jest atakowany z każdej strony – słusznie, bo jest za co. Jednocześnie w siłę rośnie opozycja, które celnie pokazuje wszystkie wpadki partii władzy.
PiS cierpi na walki frakcyjne, wewnętrzną walkę o stołki i stanowiska a jednocześnie nie potrafi rządzić. W efekcie mamy gigantyczną inflację, która rozwala cały kraj. Ludzie mają mniej pieniędzy. Recepta Kaczyńskiego? Dolać benzyny do ognia.
Głównym argumentem za wzrostem poparcia dla PiS ma być bowiem program 700+. Nieudolni doradcy tej partii stwierdzili, że tylko w ten sposób można odzyskać poparcie. Jest to głupota, bo napędzi inflację jeszcze bardziej. PiS jednak jest genetycznie niezdolny do programu realnych refom.
I tak oto program 700+ rozwali gospodarkę do końca. Uciekajcie od złotówki jak najszybciej zdaje się mówić Kaczyński. A liczba 700 skąd? Być może dlatego, że politycy PiS bardzo często zagląda do naszej listy afer tego ugrupowania i tak im się utrwaliło.
