Przygotujmy się na ciężkie czasy. Nadejdą one szybciej, niż skłonni byliśmy sądzić. Wszystkie możliwe statystyki wskazują na to, że polska gospodarka wyraźnie tąpnęła. Spada eksport, klienci ograniczają wydatki. A to jeszcze nie koniec: rynek pustoszy szalejąca inflacja.
– Na razie rząd i związana z nim grupa polityczna upajają się sukcesami, choć w ostatnich miesiącach skorzystaliśmy z dopalaczy: podatku inflacyjnego, zwiększonych zakupów robionych przez miliony uchodźców z Ukrainy oraz firmy, które pośpiesznie robiły zapasy, obawiając się pogorszenia sytuacji w gospodarce i szybkiego wzrostu cen. Ale to już przeszłość – pisze „Rzeczpospolita”.
– Politycy Zjednoczonej Prawicy nie do końca się obudzili. Dalej myślą, co tu rozdać i komu się podlizać, by tylko wygrać falę kolejnych wyborów – lokalnych, parlamentarnych i do europarlamentu. Kolejna czternastka wydaje się przesądzona, mówi się o wsparciu kredytobiorców, waloryzacji 500+ itd. Niestety, polityka hojnych wydatków, powiedzmy sobie wprost – „kupczenia” zasobami państwa, doprowadziła do zmniejszenia pola manewru. Nie mamy już zbyt wielu rezerw. Spadną wpływy z podatków, skoczy deficyt i poziom długu – czytamy dalej.
Słowem czeka nas ostre lądowanie. Bilans rządów PiS już budzi przerażenie. A przecież Zjednoczona Prawica nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa…











