Były premier Leszek Miller nie ma złudzeń co do Polski pod rządami PiS. Jego zdaniem znaczna część obywateli uważa wszystko to, co mówi PiS za… prawdę.
– Zdemoralizowana partia zdążyła już zdemoralizować wyborców. Nie zwracają uwagi, że coraz częściej odmawiają sobie coraz więcej. Inflacja osiągnęła właśnie 14 proc, a słynny „Polski Ład” obwożony niedawno po całym kraju leży porzucony gdzieś w kącie i łka, jak to sierota bez mamusi i tatusia. Jedyne co działa na pełnych obrotach to drukarnia pieniędzy, którą z polotem napędza finansista-facecjonista Glapiński – pisze Miller na łamach „Super Expressu”.
– Ludziom jednak są obojętne miliardy marnowane w poronionej elektrowni węglowej w Ostrołęce, w łąkach pod Baranowem, w karach płaconych za lekceważenie wyroków TSUE, rozkradane przez kumpli i znajomych. Jakby to nie były nasze pieniądze – dodaje.
Problem tylko w tym, że przebudzenie z tego beztroskiego snu, jaki zaaplikował na PiS będzie bardzo bolesne. Dla nas wszystkich.











