Dobra edukacja jest jak paszport do lepszej przyszłości

Jest jeden rodzaj inwestycji, jaką każdy rodzic może zapewnić swoim dzieciom. To edukacja. Niestety efektów nie widać od razu i dlatego politycy zwykle nie są chętni, aby coś w systemie zmieniać. Zamiast tego wolą dyskutować na tematy zastępcze. Na szczęście nie zawsze tak się dzieje. Od czasu do czasu do sumień we wszystkich opcjach dociera jakaś rozsądna myśl i pozwala im działać razem.

Tak było w przypadku tak zwanej „Ustawy Zakrzewskich”, poszerzającej nieco wolność rodziców, związaną z edukacją. Dzisiaj w Polsce mamy w końcu wybór: edukacja klasyczna, w szkole, czy może edukacja wolnościowa. Nie każdy rodzic się na to zdecyduje, nie każdy znajdzie w sobie tyle odwagi i siły, aby z takiej formy edukacji korzystać, ale jest to możliwe. Dlatego szkół prywatnych, innych form edukacji niż te państwowe, przybywa. Na czym polegają? Na daniu dziecku, na umożliwieniu młodemu człowiekowi, pewnego wyboru: co chce i w jaki sposób poznawać. Zamiast sztywnych ram otrzymuje elastyczne podejście do nauki i możliwość koncentracji na rzeczach, które go najbardziej interesują.

Reklamy

Ta wolność wyboru a idąc dalej wolność myślenia i decydowania o swoim losie wydaje się być kluczowa. Powinniśmy wyjść daleko poza schematy, ponieważ schematy nie dają lepszej przyszłości, tylko pozwalają wyrwać się poza schemat, dać możliwość zrobienia własnej wersji swojej przyszłości. Przyszedł czas by skończyć z manią marnowania czasu na powtarzanie przestarzałego modelu edukacyjnego.

Nie każdemu się to podoba i Zakrzewscy stali się przedmiotem brutalnego ataku ze strony środowisk, które można by określić jako wsteczne, mających na celu utrwalenie starych form nauczania, przeciwnych zmianom. Są to środowiska świetnie zarabiające na tym, co dzieje się teraz, ale kompletnie nie gotowe na danie młodym ludziom wolności. Chcą zarabiać na tym, co jest dla nich wygodne, co mają od zawsze, nad czym nie muszą pracować. Zmiana jest ich wrogiem. Tymczasem ustawa Zakrzewskich wprowadza do świata edukacji świeże powietrze, ową wolność, tak nielubianą przez stary układ.

Co ciekawe, prace przy owej ustawie przebiegały przy prawie pełnym konsensusie sił politycznych. Do idei edukacji wolnościowej udało się przekonać wszystkich – od lewa do prawa. Oczywiście nie wszyscy posłowie byli zadowoleni, pojawili się tacy, którzy próbowali przypisać sobie zasługi a nawet „ukraść” pomysł. Ale ostatecznie się udało. Zakrzewscy wygrali a wraz z nimi setki tysięcy młodych ludzi wygrało swoją przyszłość. A przynajmniej dostali do niej klucz, ową możliwość inwestycji.

Teraz od mądrości dorosłych, pozytywnej motywacji, od kreowania pozytywnego świata rozwoju i zmiany, zależy czy to się wszystko uda. Musimy skierować wielki społeczny wysiłek na budowę lepszej przyszłości dla młodych ludzi, rozumianej jako lepsza edukacja dla nich. Im lepsze wykształcenie dostaną, potrzebne, praktyczne, użyteczne, tym lepszy będzie nasz kraj. A to wizja, za którą warto dać wszystko.

Bo nasze dzieci, wnuki i prawnuki, na to zasługują. To najlepsze, co można im dać.