Inflacja w Polsce szaleje i nie widać szansy, by miała być powstrzymana. Tymczasem człowiek za nią faktycznie odpowiedzialny, czyli Jarosław Kaczyński, udaje, że nie ma problemu.
– Tarcze covidowe, dzięki którym uratowano wiele miejsc pracy, spowodowały co najwyżej 3-4 proc. inflacji, reszta to putinflacja – stwierdził Kaczyński.
– Były tarcze – ok. 200 mld zł przekazanych przede wszystkim przedsiębiorstwom – i to musiało wywołać jakiś impuls inflacyjny. Tylko on byłby nieporównanie słabszy i pewnie dzisiaj by już wygasał – byłby, ale na poziomie kilkuprocentowej inflacji. Wyższej niż była przedtem, ale do zniesienia – przekonywał lider PiS.
Tyle że ten lekceważony przez Kaczyńskiego „impuls inflacyjny” zdaniem niektórych analityków, do końca roku może spowodować inflację rzędu 20 proc. Dla wielu polskich rodzin oznacza to nędzę.
