Morawiecki spróbował zaatakować Tuska. Tylko coś mu nie wyszło

Podczas wczorajszej konwencji Platformy Obywatelskiej Donald Tusk postawił zasadne pytanie. Które zresztą od dawna zadajemy sobie wszyscy.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Co takiego się stało, na miłość Boga, że oni przez siedem lat, z Polski, naprawdę kwitnącego kraju, dumy Europy, zrobili kraj, gdzie problemem staje się woda i chleb? – pytał się Donald Tusk.

Najwyraźniej to celne pytanie wyprowadziło z równowagi Morawieckiego. I zamiast spróbować merytorycznie odpowiedzieć, uciekł się do inwektyw. Co zresztą jest już stałym elementem jego przemówień.

– To co usłyszeliśmy, to zero konkretów, brak programu i jednocześnie puste obietnice, które doskonale wiemy, że zostaną złamane – perorował Morawiecki.

– Drodzy rodacy, nie dajcie się na to nabrać, bo to są niebezpieczne obiecanki cacanki, a Tusk oprócz tego, że znaczy bieda, to mogę jeszcze powiedzieć: Tusk znaczy lenistwo. Szanowni państwo, leń patentowany, to chyba jest za słabe określenie dla niego – dodał, wyraźnie atakując Tuska.

Bo skoro nie ma już argumentów, to warto obrzucić lidera opozycji błotem. Rozpropagowanym przez usłużne media.